O rozwoju wcześniaka

Pośpiesznym na świat – O rozwoju wcześniaka

O rozwoju wcześniaka rozmawiamy z psycholog Virginią Narojczyk z Całkiem Fajnie o Rozwoju

Zapraszamy do obejrzenia odcinka o nauce i terapii przez zabawę!

  • Codzienność w pracy psychologa dziecięcego.

  • Z jakimi diagnozami udajemy się do psychologa dziecięcego?

  • Rozwój emocjonalny wcześniaka.

  • Radzenie sobie z emocjami.

  • Strona praktyczna pracy z rodzicem wcześniaka.

  • Terapia dzieci ze spektrum.

  • Wczesna interwencja w diagnozowaniu dziecka.

  • Zachowania trudne w wieku przedszkolnym.

  • Pierwsza wizyta w przedszkolu.

Subskrybuj nasz kanał

Katarzyna Nawrocka: Będę dzisiaj rozmawiać z Virginią i pozwolę sobie mówić: Virginia, a nie pani psycholog. Celowo przygotowaliśmy takie miejsce i takie studio, żeby była taka przyjazna atmosfera, bo właśnie w ten sposób kojarzy mi się wizyta u psychologa, czy mam rację?

Virginia Narojczyk: Dokładnie tak. Staram się zawsze o to, żeby atmosfera w gabinecie była jak najbardziej przyjazna zarówno dla rodzica, jak i dla malucha, szczególnie, że do nas do gabinetu przychodzą rodzice z bardzo malutkimi dziećmi.

KN: Ja chciałam się dopytać o Twoją codzienność w pracy, bo wspomniałeś, że przychodzą do Ciebie rodzice z małymi dziećmi. Czyli zajmujesz się dziećmi do jakiego wieku?

VN: Głównie pracuję z dziećmi do około 4-5 roku życia. Czasami się zdarza, że jeśli jest to dziecko, które prowadzę od jakiegoś dłuższego czasu, że jeszcze zahaczamy o ten okres gotowości szkolnej. Natomiast już z dziećmi szkolnymi już nie pracuję. To, co jest takim największym zaskoczeniem, to ta dolna granica, czyli to, w jakim wieku dzieci przychodzą do gabinetu z jakimi, jak małymi dziećmi przychodzą rodzice. Czyli zdarzyło mi się, chyba najmniejszego mojego pacjenta, którego miałam, to był chłopczyk, który miał dwa miesiące.

KN: To rzeczywiście maleństwo… To fajnie, że o tym wspominasz, dlatego że odrobinę uprzedziłaś moje kolejne pytanie. Ja chciałam tak przewrotnie zapytać czy ty się bardziej zajmujesz dziećmi, czy rodzicami, bo miałam przyjemność rozmawiać jakiś czas temu z Pawłem Zawitkowskim, który opowiadał mi o terapii w wodzie chociażby i wspominał często, że tak naprawdę fizjoterapeuci częściej zajmują się rodzicami, zwłaszcza jeśli chodzi o wcześniaki, niż samymi dziećmi.

VN: I bardzo podobnie jest u mnie, też moim głównym klientem jest rodzic, bo tutaj rodzic jest głównym opiekunem dziecka i to on potem będzie przenosił całe to doświadczenie i wiedzę, którą zdobędzie właśnie w gabinecie na płaszczyznę domu, to on będzie tworzył warunki dla dziecka w domu, też bym powiedziała, że pracuję bardziej z rodzicem. Natomiast jeśli chodzi o taką pracę już typowo z dzieckiem, to jest to praca w modelu wczesnej interwencji. Jeśli mam w gabinecie dziecko, które jest już z diagnozą albo które jest w grupie ryzyka i które wymaga już takiej konkretnej terapii, ale to też jest wtedy praca w diadzie z rodzicem. Ja nigdy nie wypraszam rodzica z gabinetu, rodzic zawsze jest mile widziany, bo to on ma też dowiedzieć się jak ta praca ma wyglądać, jak ma wyglądać ten kontakt, zabawa z dzieckiem.

Adaptacja przedszkolna

KN: No i rodzic tworząc takie środowisko w domu przygotowuje to dziecko do chociażby pójścia do przedszkola, zderzenia z nowymi dorosłymi, jakimi są panie przedszkolanki lub jeśli dziecko nie ma rodzeństwa w domu też przygotowuje przed takim szokiem, że są inne dzieci dookoła i nawet potrafi ich być bardzo dużo. Wspomniałeś o tym, że pracujesz głównie z rodzicem. Podejrzewam, że przy takim maleństwie, o którym wspominałaś dwa miesiące ciężko pracować z dzieckiem, ale w momencie kiedy mówimy o dziecku, które ma cztery lata to już jesteś w stanie pracować z tym małym pacjentom, prawda?

VN: Właściwie to z maluchem też… to jest taka rzeczywiście zabawa, bo my pracujemy tutaj głównie w takim modelu przez zabawę. Pracuję już z dziećmi, które zaczynają być w kontakcie społecznym, bądź też zdarza się, że oczekiwalibyśmy po tym okresie rozwojowym, że to będzie ten moment, kiedy już dziecko powinno zacząć nawiązywać relację z inną osobą.

KN: Jaki to jest moment?

VN: Tak jak pracuję np. w grupie z rodzicami, to przychodzą do mnie rodzice z 4-, 5-miesięcznym dziećmi i wtedy już są takie zajęcia, w których rzeczywiście możemy sobie budować kontakt i już nie tylko na zasadzie, że instruujemy rodziców w jaki sposób można z dzieckiem się bawić, w jaki sposób wspomagać rozwój, ale też i dziecko ma chęć obserwowania otoczenia. Pierwszym momentem, w którym powiedziałabym, że możemy już takie działania w gabinecie z dzieckiem poprowadzić, to jest moment, kiedy dziecko zaczyna się otwierać na doświadczenia, obserwować otoczenie, inne osoby, które są w jego otoczeniu,  rozpoznawać, że właśnie, że nie jest tylko samo w tym świecie.

KN: Wspominałaś o tym, że terapia dostosowana jest do konkretnego dziecka pod kątem tego, z jaką diagnozą czasami dziecko u Ciebie się pojawia. Możemy powiedzieć jakie są takie najczęstsze diagnozy?

VN: Do mnie najczęściej przychodzą dzieci, które mają diagnozę spektrum autyzmu i to jest największa grupa, ja się specjalizuję właśnie w pracy z małym dzieckiem ze spektrum autyzmu. Natomiast mam też dużą grupę dzieci, które przychodzą np. od fizjoterapeutów. Jest trochę tak, że na początku rodzic koncentruje się bardzo mocno na wsparciu rozwoju ruchowego, trochę zostawiając z boku rozwój emocjonalny, rozwój poznawczy dziecka i mam to szczęście, że pracując z fizjoterapeutami, oni też zauważają, że jest ten moment, w którym warto by było wesprzeć dziecko właśnie od tej strony emocji albo właśnie rozwoju poznawczego. To nie powinno być rozdzielane, że tutaj rzeczywiście dbajmy o rozwój fizyczny, bo wiem, że dla rodziców też bardzo ważne jest to, żeby dziecko zaczęło siadać, chodzić, żeby potem się pojawia ta potrzeba, żeby się komunikowało.

KN: To są takie kroki milowe, które widzimy gołym okiem i dlatego się na tym skupiamy, a ten rozwój, to co dzieje się w środku nie do końca jest na samym początku tak bardzo widoczne.

VN: Dokładnie i bardzo często zdarza się tak, że dzieci właśnie do mnie trafiają, w momencie, kiedy zderzają się z innymi dorosłymi. Czasami właśnie w momencie kiedy zderzają się z fizjoterapeutą, czasami w momencie kiedy idą do żłobka, czasami dopiero gdy idą do przedszkola, a czasami w momencie kiedy już tego przedszkola zaczynają wychodzić. Często jest tak, że zaczynamy zauważać pewne niepokojące sygnały w momencie, kiedy ktoś inny nam o tym powie. Myślę, że jest bardzo ważne, żeby jednak mieć na uwadze też oprócz tego rozwoju fizycznego, ruchowego, żeby mieć też na uwadze rozwój poznawczy i emocjonalny dziecka.

KN: Prawie w każdej dziedzinie, jeśli chodzi o medycynę, czy też dbanie po prostu o zdrowie i życie, nie tylko dziecka ale też dorosłych, bardzo ważna jest gra zespołowa i Ty tutaj też bardzo podkreślasz, że trafiają do Ciebie dzieci po wizytach u fizjoterapeutów. Masz to szczęście, my mamy to szczęście, że jesteśmy dzisiaj w gabinecie “Całkiem fajni terapeuci”, gdzie możemy zbadać, diagnozować i później poprowadzić swoje dziecko kompleksowo.

No dobrze, to skoro mamy już ustalone, że bardzo ważne w rozwoju dziecka są rozwoje emocjonalne i poznawcze, to porozmawiajmy, może zacznijmy od tego rozwoju poznawczego.

VN: Tutaj tak może zaskoczę teraz, ale to bardzo, bardzo będzie łączyć rozwój emocjonalny z rozwojem poznawczym. U dzieci, szczególnie przedwcześnie urodzonych, albo u dzieci, które w ogóle miały, przeżywały jakąś traumę, związaną z pobytem w szpitalu, bądź jakimiś innymi trudnościami rozwojowymi, takie zadbanie o dobry rozwój emocjonalny będzie bardzo rzutowało na rozwój poznawczy. Czyli w pierwszej kolejności, żeby dziecko mogło rozwijać się poznawczo dobrze, musimy stworzyć dobre warunki do tego rozwoju poznawczego. Podstawowym elementem dobrych warunków będzie zadbanie o rozwój emocjonalny dziecka. Jeśli chodzi o samo wspieranie rozwoju poznawczego, to też bardzo często jest tak, że zaczynamy zauważać sygnały niepokojące, w momencie kiedy albo zaczynamy obserwować nasze dziecko w kontakcie z innymi dziećmi, albo zaczynamy właśnie mieć też sygnały od osób, innych osób dorosłych, które z naszym dzieckiem współpracują. Czy to właśnie w żłobku, czy przedszkolu, czy wśród jakichś innych właśnie dorosłych w rodzinie. Myślę, że skupimy się na tym, że dzieci potrafią naprawdę bardzo dobrze funkcjonować, nawet te, które mają trudności rozwojowe, wtedy, kiedy mają dobrze dostosowane warunki. O wiele łatwiej nam będzie np. wspierać taki rozwój poznawczy dziecka. Ja bardzo też staram się przekazywać rodzicom taką wiadomość, że wspieranie rozwoju poznawczego nie jest tym samym co trenowanie dziecka, że to nie to samo, co wyuczanie go pewnych umiejętności.

Dziecko musi mieć motywację do tego, żeby chcieć zdobywać wiedzę. Dziecko, żeby miało motywację, musi mieć dobre emocje. Czyli tutaj to wszystko nam się bardzo, bardzo łączy i trudno jest, szczególnie u tak małych dzieci, rozdzielać te sfery rozwoju. Jeśli chodzi o rozwój poznawczy, emocjonalny, społeczny. To wszystko nam się zawsze będzie łączyć.

KN: Ja podejrzewam, że tu nie mówimy tylko o wcześniakach, bo ogólnie dzieci mają problem z rozpoznawaniem emocji, a co dopiero z radzeniem sobie z emocjami. Musimy, my, dorośli, ich tego nauczyć i tutaj wchodzisz Ty, Twoja wiedza i Twoje doświadczenie, ale z drugiej strony patrząc, bardzo często pewnie musisz najpierw uspokoić rodziców.

VN: Dokładnie tak. Tutaj rodzic, który jest tym buforem bezpieczeństwa, tą przystanią, do której dziecko może przycumować, żeby naładować swoje baterie. Jest tą podstawową osobą, która będzie wspierała dalszy rozwój dziecka. Więc tutaj rzeczywiście to rodzic najpierw musi zdobyć te kompetencje do wspierania i może nawet czasami nie kompetencję, czasami musi zadbać o swój własny standard, musi zadbać o to, żeby miał z czego dać swojemu dziecku. Spokojny rodzic jest w stanie dać dużo więcej wsparcia dziecku, które tego wsparcia potrzebuje.

KN: Bo mówimy tutaj o rodzicach. Podejrzewam, że nie tylko rodzicach wcześniaków, chociaż oni przeżywają ogromny stres i pewnie ciężko przy tej całej walce o życie i zdrowie dziecka zachować jeszcze na tyle zdrowy rozsądek, cierpliwość do tego wszystkiego i być czasami ostoją dla swojego dziecka. Skoro jakiś rodzic do Ciebie trafia, to znaczy, że musiał rozpocząć jakąś walkę o swoje dziecko, musiał w jakiś sposób mu pomóc. To są osoby, które są bardzo zestresowane, co jest zrozumiałe, dlatego że dzieci są dla nich najważniejsze.

VN: Bycie rodzicem wcześniaka jest obciążone długotrwałym niepokojem o rozwój dziecka, bo chociaż wiele wcześniaków nie potrzebuje wsparcia psychologicznego i rozwija się prawidłowo, to gdzieś z tyłu głowy jest taka lampka, żeby monitorować, żeby sprawdzać czy ten rozwój przebiega prawidłowo. Jest to dziecko, które będzie w grupie ryzyka, więc taki niepokój rodzica myślę, że długo, długo może trwać. On nie kończy się na tym, że wychodzimy ze szpitala. Po wyjściu ze szpitala dalej rodzic pracuje nad budowaniem więzi, która miała trudny start.

KN: Była przerwana, mówimy tutaj o dziecku i mamie, bo dziecko, które powinno być jeszcze w brzuchu mamy, nagle zostaje wyrwane ze swojego środowiska naturalnego i czasami w traumatycznej sytuacji, w traumatycznych okolicznościach. Ale ja chciałam Cię dopytać od  takiej strony praktycznej, jakie są techniki pracy z takimi rodzicami. Czy mogłabyś cokolwiek zdradzić, jak możemy się wyciszyć, uspokoić? Nie lubię słowa ogarnąć, no ale ogarnąć swoje emocje?

VN: Do mnie zazwyczaj trafiają rodzice, którzy szukają odpowiedzi jak wspierać rozwój dziecka. Trochę mogłabym nawet powiedzieć, że zapominają o sobie w tym wszystkim. I tutaj moja praca w gabinecie jednak jest bardziej skoncentrowana na tym, żeby pomóc rodzicowi w budowaniu więzi albo pokazać, w jaki sposób bawić się, tak zwyczajnie bawić się. Czasami lęk rodzica jest tak duży, że skupiamy się tylko i wyłącznie na tej pielęgnacji, na zapewnieniu bezpieczeństwa.

KN: Zapominamy o tej  beztrosce.

VH: O tym zwyczajnym dzieciństwie. My tutaj w gabinecie przywracamy tą zabawę, przywracamy właśnie ten uśmiech, to, że dziecko może się z rodzicem też zwyczajnie pobawić. Ja też tutaj prowadzę zajęcia dla grup dziecięcych. Rodzice plus dzieci i bardzo często oprócz dzieci, które nie mają żadnych trudności rozwojowych, przychodzą też rodzice właśnie z wcześniakami na moje zajęcia, żeby zobaczyć nawet jak ten maluch z innymi dziećmi się bawi. Jak on sobie radzi w takich relacjach i dla nich to też jest takie wartościowe, że mogą zobaczyć swoje dziecko w takiej dziecięcej odsłonie.

KN: Wspominałaś, że Twoją specjalizacją jest przede wszystkim praca z dziećmi ze spektrum. Mówimy o autyzmie. Jakiś czas temu jeszcze było tak, że takie dzieci, dzieci ze spektrum można było diagnozować w wieku czterech-pięciu lat. Popraw mnie jeśli się nie mylę,  bo to nie ja jestem specjalistką.

VN: Obecnie wiedza o rozwoju dzieci i narzędzia, które są dostępne, pozwalają już diagnozować dzieci bardzo malutkie. Już tak naprawdę około dwunastego miesiąca życia jesteśmy w stanie rozpoznawać sygnały niepokojące, jeśli chodzi o rozwój dziecka. Jeśli chodzi o taką diagnostykę, to jest też procedura, która wymaga spotkania ze specjalistą, który rzeczywiście pracuje z tak małymi dziećmi. Już mamy takich psychiatrów, którzy specjalizują się w pracy z najmłodszymi dziećmi. Dziecko, które reprezentuje wiele zachowań, które są tożsame ze spektrum autyzmu, mogą dostać taką diagnozę bardzo, bardzo wcześnie. Tutaj ta wczesna interwencja przynosi ogromne rezultaty, jeśli chodzi o dalszy rozwój dzieci.

KN: Jesteśmy przy wczesnej interwencji, więc dopytam: podejrzewam, że mogłabyś o tym rozmawiać godzinami i opowiadać o różnych metodach, spotkaniach, pacjentach, oczywiście nie wchodząc w szczegóły, ale chciałam Cię dopytać, jak bardzo różni się praca z dzieckiem urodzonym o czasie, które po prostu przychodzi do Ciebie z jakąś diagnozą, z wcześniakami, które od samego początku borykają się z traumą, no i tutaj w tej Twojej specjalizacji, jeśli chodzi o pracę z dziećmi w spektrum.

VN: Jeśli chodzi o dzieci, które do mnie przychodzą, to mam zarówno dzieci z diagnozą spektrum, które są wcześniakami i które nie są wcześniakami, i tutaj dużo zależy od tego czy mają też inne obciążenia. Jeśli wcześniak nie ma innych obciążeń medycznych, to wtedy ta praca jest bardzo podobna, bo mamy do czynienia z takim, potocznie mówiąc, czystym autyzmem. Ta praca będzie wyglądała bardzo, bardzo podobnie. Natomiast, jeśli do tego nam dochodzą inne obciążenia rozwojowe, jak opóźnienie rozwoju psycho-ruchowego, porażenie mózgowe, bądź jakieś też inne traumatyczne przeżycia, to wtedy też ta praca będzie wyglądała trochę inaczej. Myślę, że warto tutaj zaznaczyć to, że jeśli chodzi o samą diagnozę, to o wiele łatwiej jest postawić taką trafną diagnozę u dziecka, które nie ma żadnych obciążeń, bo wtedy mamy wykluczony ten jeden czynnik związany z przeżyciami, z obciążeniem, z traumą związaną z długotrwałym pobytem w szpitalu, z zerwaną więzią, procedurami medycznymi, które dziecko przeżywało. Jeśli mamy takie podejrzenia np. u wcześniaka, że jego rozwój nie przebiega prawidłowo, że widzimy, że jest coś inaczej niż u innych dzieci, najpierw warto zadbać i zobaczyć czy otoczenie, w którym dziecko przebywa, jest wystarczająco wspierające, zanim zdecydujemy się na dalszą diagnostykę. Podobnie jest też u dzieci, które nie są wcześniakami. Jeśli jednocześnie mamy alergię i jednocześnie mamy jakieś inne trudności medyczne, to wtedy taka diagnoza może się okazać też nie do końca właściwa. Natomiast mimo tego, jeśli czujemy jakiś niepokój związany z rozwojem naszego dziecka, warto jest skorzystać ze wsparcia, bo wiele czynników możemy wykluczyć dużo wcześniej. Możemy dać takie wsparcie, które pozwoli dziecku potem zwyczajnie rozwijać się już na tych późniejszych etapach rozwojowych.

KN: Virginio, Ty wspominałaś o tym, że pracujesz z dziećmi, które nie przekraczają jednak tego piątego roku życia. Czyli pracujesz z przedszkolakami i z dziećmi, które często chodzą do żłobków. Czy możemy opowiedzieć odrobinę o trudnościach takiego małego człowieka właśnie, kiedy pojawia się ten moment, w którym trafia do żłobka albo do przedszkola.

VN: Tutaj pierwszym zdarzeniem i największą trudnością, z którą borykają się rodzice i dziecko też, to jest adaptacja. Szczególnie teraz w tych warunkach kiedy jednak wiele placówek ma ograniczoną możliwość występu rodzica do przedszkola, zdarza się tak, że po takich konsultacjach – ja pisze też opinię do takiego żłobka – że dziecko po prostu potrzebuje długiej adaptacji, bo to jest dla jego dobra. Bardzo duże znaczenie, jeśli chodzi o to pierwsze rozstanie z rodzicem, jest gotowość dziecka do zdobywania świata, gotowość dziecka do rozstania z rodzicem. Czyli to jest taki pierwszy krok w ogóle do nowego życia dziecka, takiego społecznego już, gdzie już nie rodzic, a inna osoba dorosła będzie wspierała go w tych trudnych, trudniejszych chwilach. Taki okres adaptacji czasami budzi wiele trudnych zachowań u dziecka. Jeśli chodzi o właśnie dzieci żłobkowe, to bardzo często ci rodzice, którzy do mnie trafiają, to są właśnie albo na etapie adaptacji do żłobka, albo już po okresie adaptacji, kiedy się pojawiają zachowania trudne.

KN: Sprecyzujmy zachowania trudne.

VN: Najczęściej jest to gryzienie, bicie, ciągnięcie za włosy, krzyczenie. Najczęściej panie w żłobkach zgłaszają właśnie tego typu zachowania u malucha.

KN: Możemy je jakoś wytłumaczyć?

VN: Tak, w zależności od tego, na jakim etapie rozwojowym znajduje się nasze dziecko, bo niektóre akty tzw. agresji są typowe dla niektórych etapów rozwojowych. Ja zawsze zachęcam tutaj do obserwowania, żeby przyglądać się, w jakim kontekście to zachowanie się pojawia, na co było odpowiedzią, bo w wielu przypadkach zdarza się tak, że właśnie te zachowania niepożądane, nieakceptowane przez dorosłych, są zachowaniami uwagowymi, stanowią komunikat ze strony dziecka: „Coś się dzieje ze mną, zauważ. Nie wiem jak to przekazać, a więc zachowuje się w taki sposób”.

KN: Zwracam na siebie uwagę.

VN: Jeśli my za zachowaniem takim jak szczypanie czy popychanie innych dzieci czy dorosłych, bo też się tak zdarza, widzimy tylko złe zachowanie, to wtedy bardzo często to dziecko nie dostaje takiego wsparcia jakie powinno dostać.

KN: Czyli nie powinniśmy z góry zakładać, że nasze dziecko jest niegrzeczne.

VN: Zawsze musimy zobaczyć sobie co stoi za zachowaniem dziecka. Zachowanie równa się komunikat, szczególnie u małych dzieci. Jeśli będziemy się tym kluczem kierować, to bardzo szybko jesteśmy w stanie z tych negatywnych zachowań wybrnąć, dać takie wsparcie, które sprawi, że nie będziemy wzmacniać tych zachowań, nie wejdziemy w takie błędne koło od złego zachowania do złego zachowania, bo tutaj złe zachowanie generuje problemy, problemy generują napotęgowanie złego zachowania, bo skoro dziecko zostało samo zostawione, to musi zwrócić na siebie uwagę.

KN: Jeszcze większą.

VN: Jeszcze większym zachowaniem, interpretowanym przez dorosłych jako zachowania trudne.

KN: Jak już poskromimy to gryzienie i ciąganie za włosy, to dziecko ze żłobka trafia do przedszkola, gdzie uczy się mówić niejednokrotnie, gdzie ma jeszcze większy kontakt z rówieśnikiem, bo w żłobku to dzieci bardzo często dłużej leżakują niż się bawią, a w przedszkolu to już jest taka nauka przez zabawę, co jest bardzo dobrym sposobem, ale z drugiej strony to dziecko ma jeszcze większe zderzenie z takim światem zewnętrznym. Jak dzieci sobie radzą z takim natłokiem tych wszystkich informacji, z nauką liczenia, mówienia, z zabawą z dziećmi, z nowymi paniami przedszkolankami?

VN: Ok, ja tutaj tylko sprostuję, bo ten czas, kiedy dziecko zaczyna uczyć się przez zabawę, to jest od początku już życia dziecka.

KN: Bardzo dobrze, że to robisz. Ja tutaj jestem po to, żeby wyciągnąć jak najwięcej informacji, więc bardzo się cieszę, że prostujesz co mówię.

VN: Generalnie dziecko, które idzie już do przedszkola, rozwojowo powinno być dzieckiem sprawnie komunikującym się.

KN: Powinno.

VN: Tak, jeśli mamy w żłobku dwulatka, dwuipółlatka, który jeszcze nie mówi, to jest też informacja zarówno dla pań w żłobku, jak i dla rodzica, że warto skonsultować to ze specjalistą, znaleźć przyczynę, dlaczego nasze dziecko nie mówi. Zawsze apeluję, żeby nie czekać, mimo tego, że jestem zwolennikiem powolnej pracy, bo wiem, że też im wolniej, tym szybcieji czasami mamy bardziej długotrwałe efekty. Natomiast nie czekajmy, jeśli nie widzimy dynamiki zmian w rozwoju dziecka. Tak bym to nazwała. Czyli, jeśli nie pojawiają się nowe umiejętności, jeśli się nie pojawia różnorodność w zabawie, jeśli się nie pojawia komunikacja,  to nie czekajmy. Pójdźmy do specjalisty dużo wcześniej. Dziecko, które idzie do przedszkola jest już w takim momencie, kiedy jest bardziej już ciekawe kontaktów społecznych. Dwulatki wcale nie leżakują w żłobku. One też bardzo aktywnie spędzają czas. Nawet bym powiedziała, że ten czas, jeśli chodzi o sam odpoczynek w żłobku, a w przedszkolu jest bardzo zbliżony, szczególnie w pierwszej grupie przedszkolnej dzisiaj mamy trzylatków.

KN: To musisz mi wybaczyć, dlatego że ja pewnie opieram się na takich dość przestarzałych danych w momencie, kiedy dzieci w żłobku, przynajmniej mi, kojarzyły się z dziećmi, które miały niespełna rok i tu chyba mówię o sobie, ale dlatego takie dzieci kojarzyły mi się raczej z dziećmi, które wymagają opieki, pielęgnacji bardziej, niż tej zabawy. Ale, jeśli rozmawiamy o dwulatkach, to rzeczywiście mogę przyznać Ci rację, tylko moje pytanie miało na celu jakby rozgraniczenie tego skoku ze żłobka do przedszkola, bo podejrzewam, że sama zmiana otoczenia, innych opiekunek, kolegów i koleżanek z grupy to już jest dość duży szok dla dziecka.

VN: Przede wszystkim, to co się zmienia, to właśnie ta chęć bycia z rówieśnikami, już nie na takiej zasadzie, że jestem obok, obserwuję, dzieci są dla mnie ciekawe, atrakcyjne. Czasami zdarza się, że w drugą stronę, przerażające i trzeba się trzymać z daleka. A to wszystko wynika z doświadczeń dziecka z innymi rówieśnikami. Natomiast w wieku przedszkolnym zaczyna się pojawiać potrzeba właśnie bycia z rówieśnikiem, zaczyna się powoli pojawiać zabawa z rówieśnikami, gotowość do tego, żeby tę zabawę współdzielić z innymi dziećmi.

KN: Mówimy o idealnym scenariuszu.

VN: O takim idealnym scenariuszu, jeśli rozwój dziecka przebiega prawidłowo. Pamiętajmy, że nie u wszystkich wcześniaków jest tak, że ten rozwój nie będzie przebiegał prawidłowo, bo…

KN: …musimy pamiętać o wieku korygowanym dziecka, czyli wcześniak, który rodzi się o 2-3 miesiące za wcześnie, jednak nie będzie przez pewien czas dorównywał swoim rówieśnikom.

VN: Tak, szczególnie to będzie widoczne w pierwszym okresie rozwojowym dziecka, czyli w okresie żłobkowym bardziej. W wieku przedszkolnym czasami te różnice już są całkowicie niewidoczne, u niektórych dzieci jeszcze wcześniej, także to nie ma takiej reguły, że wszystkie wcześniaki będą właśnie odbiegać od swoich rówieśników, jeśli chodzi o rozwój. W okresie przedszkolnym te różnice mogą być, bardzo często są już, jeśli nie ma dodatkowych obciążeń, niewidoczne. Warto obserwować dziecko od strony tego rozwoju emocjonalnego, bo ten okres trzeciego, czwartego, piątego roku życia też cechuje się taką dużą dynamiką zmian. Już trochę bardziej oczekujemy od dziecka, że zaczną się pojawiać pewne umiejętności radzenia sobie z emocjami, ale to też dużo zależy od tego, co się działo we wcześniejszym okresie. Czyli jakie wsparcie dziecko dostaje od urodzenia przez ten pierwszy, drugi rok życia. Jakie ma doświadczenia, jeśli chodzi o radzenie sobie z emocjami. Jeśli nie ma takiego wzorca właśnie z tego okresu, to też będzie mu trudno w okresie przedszkolnym.

KN: Ja chciałabym, żebyśmy to jakoś podsumowały, bo bardzo często w naszych wypowiedziach przewija się to, że każde dziecko jest inne.

VN: Zawsze warto pamiętać, że każdy maluch rozwija się według swojego tempa. My musimy się dostosować do tego tempa. Zawsze mieć z tyłu głowy te kamienie milowe, zawsze mieć z tyłu głowy tę dynamikę rozwoju, natomiast nie porównywać. Też po to w tych naszych kwalifikacjach są widełki rozwojowe, żeby nie wrzucać wszystkich w tym samym momencie do jednego worka.

KN: To ja jeszcze tylko doprecyzuje, bo bardzo ważne dla mnie jest to, żebyśmy zajmowali się nie tylko dziećmi, ale też rodzicami. Jeśli pozwolisz, zanim zaproszę na kolejny odcinek, chciałam powiedzieć: Drodzy rodzice, pamiętajcie, że spokojny rodzic to spokojne i szczęśliwe dzieciństwo waszego dziecka. Zapraszamy na kolejny odcinek.

VN: Dziękuję.

KN: Dziękujemy bardzo.

 

Może Cię również zainteresować:

Pośpiesznym na świat – Skutki stresu – rozmowa z Pawłem Zawitkowskim

 

Shopping Cart
Przewiń do góry