Mój wcześniaczek w lutym skończył 16 lat.

Agnieszka Kus – mama Dominika (33. tydz.) i Filipa (37. tydz.)

Mój wcześniaczek w lutym skończył 16 lat. Przerósł mnie o pół głowy i wyglądem nie przypomina wcześniaka. Jak to nastolatek, spędza dużo czasu przed lustrem i lubi nosić ubrania True Religion.

Gdy był w 6. klasie, został zdiagnozowany przez psychologa, że ma dysleksję – trudności w uczeniu… niedokładnie w uczeniu, ale raczej w zapamiętywaniu i kojarzeniu faktów. Z pomocą nauczycieli bez problemów ukończył szkołę podstawową, teraz kończy 2. klasę liceum. Jest ambitnym dzieckiem, zdobył czarny pas w taekwondo, świetnie jeździ na nartach, pływa i gra w koszykówkę. Obecnie przygotowuje się do egzaminu na ratownika i na prawo jazdy.

Nadal nie choruje. Nie jest już niejadkiem, jak to było, gdy był mały. Oczywiście wolałabym, by nie miał dysleksji, ale cóż, jest jak jest. Psycholog mówiła, że nieraz tak się zdarza w przypadku wcześniaków, jak jest naprawdę, któż to wie. Teraz z perspektywy czasu wolałabym, by był kontrolowany przez klinikę wcześniaków do 18. roku życia nie do 2. (tylko wcześniaki, które odbiegają od rówieśników do 2 lat są kontrolowane dalej do 18. roku życia), może wtedy wcześniej zostałby zdiagnozowany[1].

Mam nadzieję, że dysleksja nie przeszkodzi mu w tym, by został tym, kim chce. Jak na razie jest to optyk lub protetyk, także wybiera przedmioty ścisłe w szkole. Nadal jest mi przykro, że urodził się wcześniej, no ale cóż, tego nie zmienię.

Dominik ma młodszego o 3 lata brata, który urodził się tylko 4 tygodnie przed terminem. Najciężej było podjąć decyzję, by zajść w ciążę, ale cieszę się, że mąż mnie przekonał, bo po pierwsze byłam lepiej kontrolowana, po drugie leżałam dwa tygodnie, by Filip urodził się bliżej terminu. Była to bardzo trudna decyzja, ale jak najbardziej prawidłowa. Filip od początku rozwija się prawidłowo, jego inteligencja jest ponadprzeciętna. Nie chciałam wysyłać go do szkoły dla uzdolnionych dzieci w zamian od 5. klasy poszedł do szkoły z rozszerzonym językiem francuskim, w której pół dnia (połowa przedmiotów) jest po angielsku, a druga połowa jest po francusku (mamy dwa języki urzędowe), w której uczy się bardzo dobrze.

Także w domu mam dwie skrajności J I pod względem nauczania, jak i charakteru. W jednym są jedynie tacy sami – odkąd poszli do szkoły, nie chcą mówić po polsku. Rozumieją i mówią krótkimi zdaniami, jak muszą, rozmawiając z dziadkami i prababciami; na ich „szczęście” nie widują ich zbyt często, bo mieszkamy 400 km od siebie.

Wszystkiego dobrego dla wszystkich wcześniaków i ich rodzin.

[1] Dominik urodził się i mieszka w Kanadzie (przyp. red.).