Zosia Moździk

28. tydz., 690 g, 32 cm, ur. 09.10.2012 r.

Dawno chciałam opisać naszą historię, ale nie miałam na tyle odwagi. Stwierdziłam, że mamy się czym chwalić. Trzeba o tym mówić i pisać. Bardzo to przeżyłam, do tej pory wydaje się mi, jakby to było wczoraj.

W  26 tc. dostałam bardzo wysokiego ciśnienia 207/130 i niesamowitego bólu głowy. Pojechałam do szpitala w Świdnicy. Od razu wzięli mnie na intensywną terapię. Dostałam zastrzyki na przyrost płuc dzidziusia, tabletki na obniżenie ciśnienia i kroplówkę. Po dwóch godzinach nie przeszło i lekarz przyszedł zapytać, czy zgadzam się na przewiezienie do szpitala w Wałbrzychu, bo jakby dzisiaj przyszło robić cc, to tu ma małe szanse na przeżycie. W Wałbrzychu są odpowiednie sprzęty ratujące życie tak małym maleństwom. Od razu wyraziłam zgodę. W Wałbrzychu leżałam na patologii dwa tygodnie, aż stwierdzono, że Zosi zaczyna brakować tlenu i ma mały przyrost wagi i tak wszystko się zaczęło.

W 28 tc. przyszło na świat nasze maleństwo. Całe życie zmieniło się, jak tylko Zosie zobaczyliśmy i zaczęła się walka o nasze szczęście. Tak jak przy wcześniakach nie było łatwo. Zaburzenia w oddychaniu, niewydolność oddechowa. Była bardzo silna, 8 dni pod respiratorem, następne 37 dób miała wspomaganie CPAP i tlenoterapia bierna przez 5 dni. Zapalenie martwicze jelit, które uniemożliwiło karmienie moim pokarmem, ale po 10 dniach minęło i co drugi dzień jeździłam z pokarmem. Niedokrwistość, trzy razy przetaczana krew. Retinopatia wcześniacza 3. stopnia, zabieg operacyjny. Żółtaczka i dysplazja oskrzelowo-płucna.

Strasznie się baliśmy, bo to taka kruszynka i tak tyle tego naraz, ale trzeba było być dobrej myśli. I tak po dwóch i pół miesiącach, 22 grudnia, dostaliśmy Zosię do domku. Najwspanialszy prezent na Święta. Od stycznia zaczęły się wizyty u lekarzy od neurologa po pulmonologa, skończywszy na okuliście. Była rehabilitowana Vojtą. W obecnej chwili Bobathem. Teraz ma 13 miesięcy, jest szczęśliwym, pogodnym dzieckiem. Ostatnio wykryto stan przedpadaczkowy. Ma inhalacje pulmicortem, chodzimy do logopedy, miała problem z przełykaniem posiłków. Ale to nic w porównaniu z tym, co mogłoby być.

Chciałam podziękować lekarzom za uratowanie życia Zosi, gdyby nie oni i sprzęty z WOŚP nie byłoby jej teraz z nami. A do rodziców wcześniaków ? nie załamujcie się, trzeba mocno wierzyć i walczyć o nasze maleństwa. Trzymamy kciuki za Was.

Jesteśmy najszczęśliwszymi rodzicami i dziękujemy Bogu, że dał nam taki CUD.