Fundacja wcześniak

Zosia i Antoś Treppa

Zosia
– 26. tydz., 770 g, 35 cm, ur. 7.04.2006 r.

Antoś
– 26. tydz., 950 g, 40 cm, ur. 7.04 2006 r.

Moja ciąża była wspaniała. Żadnych mdłości, żadnych zachcianek, żadnych dolegliwości. Do tego w moim dość małym brzuchu znajdowało się dwoje wspaniale rozwijających się dzieci. Chodziłam do najlepszych specjalistów. Wszystkie wyniki badań były idealne. Jednak w trakcie jednej z wizyt kontrolnych, w 24. tygodniu ciąży, lekarz mnie badający zrobił dziwną minę. Powiedział, że jest rozwarcie i następnego dnia rano mam udać się do szpitala. Czułam się wcześniej zupełnie dobrze, więc taka informacja była dla mnie szokująca. W szpitalu po dwóch dniach założono mi szew. Lekarz, który zakładał szew, bez ogródek powiedział mi: „Jeszcze chwila, a byłoby po dzieciach”.

Po trzech dniach wróciłam do domu z nakazem leżenia, brania feneterolu z isoptinem. Leżałam i liczyłam każdy dzień w nadziei, że dzieci pozostaną w brzuchu jak najdłużej. Niestety po kilkunastu dniach, w połowie 26. tygodnia ciąży, odeszły mi wody. Pojechałam karetką do szpitala. Tam próbowano podawać mi pierwszą dawkę leku na rozwój płuc dzieci. Niestety nie udało się zatrzymać porodu i parę godzin później przyszły na świat moje bliźniaki Zosia i Antoś. Były bardzo małe. Zosia ważyła 770 gramów, mierzyła 35 cm. Antoś ważył 950 gramów i mierzył 40 cm. W czasie porodu widziałam tylko przez chwilę Antosia. Zosi mi nie pokazano. Nie płakały. Pielęgniarki pobiegły z nimi korytarzem na neonatologię. Nie wiedziałam nawet, czy żyją. Nikt nic nie mówił. Mąż poszedł je zobaczyć. Lekarze powiedzieli mu, że stan jest krytyczny, ale dzieci są bardzo silne. Szczególnie Zosia była bardzo żywotna.

Podłączono je do respiratora. Pobyt na OIOM-ie wspominam bardzo dobrze. Dzieci miały wspaniałą opiekę. Po tygodniu Zosię odłączono od respiratora. A raczej sama się rozintubowała. Antoś parę dni później dołączył do siostry. Cały czas dostawali tlen do inkubatora. W czasie pobytu na OIOM-ie przeszli dwie infekcje. Kilka razy mieli przetaczaną krew. Cały czas karmiono ich moim pokarmem, który dobrze tolerowali. Ponieważ oboje mieli retinopatię II/III stopnia, ich oczy poddano dwukrotnej laseroterapii. Po 82 dniach pobytu w szpitalu Antoś wyszedł do domu. Ważył wówczas nieco ponad 2 kg.

Zosia pozostała na oddziale i jej stan, wbrew zapewnieniom lekarzy o zbliżającym się wypisie, był coraz gorszy. Z powodu silnej dysplazji oskrzelowo-płucnej Zosia coraz gorzej radziła sobie z oddychaniem. Przeszła zabieg wprowadzenia przepukliny pachwinowej. Po zabiegu wróciła na oddział z zapaleniem płuc. Ponieważ miała już 4 miesiące, przeniesiono ją na oddział niemowlęcy. Stamtąd przewieźliśmy ją do szpitala dziecięcego, który miał większe doświadczenie w leczeniu płuc. Niestety jej stan się pogorszył i została podłączona do respiratora. Lekarze przez dwa tygodnie utrzymywali ją w śpiączce farmakologicznej. Po miesiącu stan Zosi był na tyle dobry, że została przeniesiona z OIOM-u na zwykły oddział.

Tam niestety pojawiły się chlustające wymioty. Zdiagnozowano refluks żołądkowo- przełykowy. Wreszcie po równo półrocznym pobycie w szpitalu Zosia trafiła do domu. Niestety była z nami tylko tydzień. Z powodu refluksu bez przerwy zachłystywała się pokarmem, przez to rozwinęło się zachłystowe zapalenie płuc. Przez kolejnych kilka miesięcy krążyliśmy między domem a szpitalem. Byliśmy kilka dni w domu i znów z zachłystowym zapaleniem płuc trafialiśmy na kilka tygodni do szpitala. W trakcie pobytów w szpitalu Zosia zaraziła się (a także nas rodziców i brata) rotawirusem, pneumocytozą, w końcu najgroźniejszym dla wcześniaków wirusem RS. Na szczęście Zosia była szczepiona szczepionką Synagis i zarażenie wirusem RS przeszła wyjątkowo łagodnie. Niestety u Antosia rozwinęło się zapalenie oskrzelików i dołączył do Zosi w szpitalu.

Lekarze zdecydowali, że Zosia z powodu tak licznych zachłystów i powikłań refluksowych musi przejść operację antyrefluksową. Operację przeprowadzono w 10. miesiącu jej życia. W tym samym czasie Antoś z powodu ciężkich powikłań po zakażeniu wirusem RS trafił na OIOM i został podłączony do respiratora. Po kilku dniach nasze dzieci wróciły po raz pierwszy razem do domu. Ciężkie przejścia szpitalne odzwierciedliły się w ich rozwoju fizycznym i psychicznym. W wieku 12 miesięcy Zosia ważyła zaledwie 5 kg, Antoś ważył 8 kg. Antoś potrafił już pełzać, Zosia leżała bezwładnie na ziemi. Rozpoczęliśmy ciężką rehabilitację metodą Vojty. Dzięki tej rehabilitacji Antoś w wieku 15 miesięcy raczkował, w wieku 21 miesięcy zaczął chodzić. Teraz w wieku dwóch lat dogonił już rówieśników. Zosia, mając 20 miesięcy, zaczęła raczkować, a tuż po skończeniu drugich urodzin zrobiła pierwsze samodzielne kroki. Pozostałością wcześniactwa jest nadal jej niedowaga. Skończyła niedawno dwa lata, a waży jedynie 9,5 kg, mierzy 80 cm wzrostu. Psycholog ocenia Zosię na 21. miesiąc – czyli tyle, ile ma wieku korygowanego. Logopeda stwierdziła, że Zosia już dogoniła rówieśników. Ciągle jeszcze coś korygujemy, z czymś walczymy, ale mamy nadzieję, że nasza walka już dobiega końca.