Fundacja wcześniak

Wiktor Kowalczyk

30. tydz., 1060 g, 41 cm, 16.06.2011 r.

21 stycznia 2011 roku dowiedzieliśmy się z narzeczonym, że zostaniemy rodzicami. Był to 9. tydzień, termin porodu wyznaczono nam na 25 sierpnia. 4 tygodnie później trafiłam do szpitala, ponieważ groziło mi poronienie. Szczęśliwie się to skończyło, bo po 3 dniach wyszliśmy do domku i było wszystko w porządku, aż do 7 czerwca, kiedy z wysokim ciśnieniem, tj. 160/120 trafiłam do szpitala. Spędziłam tam 5 dni, niestety ciśnienie ciągle się utrzymywało i zagrażało synkowi. Przewieziono mnie karetką do szpitala wojewódzkiego w Opolu. Po czterech dniach nowego leczenia moje ciśnienie dalej było wysokie, sięgało nawet 170/120. W czwartek (16.06.2011) na porannej wizycie lekarze zadecydowali, że nie ma na co czekać i podjęli decyzje o cesarskim cięciu. Był to ostatni dzień 30 tygodnia.

O godzinie 11:11 zostaliśmy rodzicami ślicznego chłopczyka, który ważył zaledwie 1060 gramów, dostał 7/7/8 pkt w skali Apgar. Synek był na oddechu wspomaganym n-CPAP z telnoterapią 30%. W rtg klatki piersiowej – RDS II stopnia i zmiany zapalne w płucach. W USG p/p obustronne krwawienia dokomorowe II stopnia. Od drugiej doby już nie wymagał tlenoterapii. W 5. dobie życia wprowadzono karmienie mleczkiem mamusi 😉 Niestety w 9. dobie stwierdzono cechy martwiczego zapalenia jelit oraz wyhodowano w posiewie gronkowca naskórkowego. Od 20. doby Wiktorek był już na oddechu własnym. W 25. dobie wprowadzono karmienie buteleczką. I tak spędziliśmy 52 dni w szpitalu.

W dniu wyjścia ze szpitala Wituś ważył 2010 gram. Byliśmy najszczęśliwszymi rodzicami na świecie, gdy mogliśmy odebrać synka ze szpitala i spędzić z nim pierwszą cudowną noc w domu. Z dnia na dzień Wiktorek rósł w oczach, wszystkie badania były w normie. Kontrola USG p/p wykazywała zmiany wsteczne, co oznaczało, że wszystko się zabliźnia, a co najlepsze nie ma żadnych objawów po wylewach dokomorowych.

Obecnie Wiktorek ma 5,5 miesiąca, je zupki, gaworzy, śmieje się na głos, bawi grzechotkami, podciąga główkę do siadania i strasznie się ślini 😉  Z pewnością mogę powiedzieć, że po wcześniactwie nie ma śladu, jedynie waży mniej niż rówieśnicy, bo 6100 gram i 68 cm 😉 Jestem dumna z mojego synka, że był taki dzielny i silny. Miał bardzo dużą chęć życia.

Apeluje do wszystkich mam wcześniaków. Troska, miłośc, przytulanie,głaskanie oraz mowienie do takiego malutkiego dziecka to znacznie lepsza terapia niż lekarstwami. Takie maluszki potrzebuja obecności i bliskości mamy wtedy szybko wracaja do zdrowia. Ja do mojego dziecka przez 47 dni jeździłam codzinnie 70 km w jedna strone aby przez pare godzin móc popatrzeć i przytulić sie do niego.

Jeżeli potrzebują mamy porady lub poprostu chca pogawedzic z mama wczesniaczka zapraszam e-mail  wiktos2011@interia.pl Życzymy dużo wytrwałości w opiece nad pociechami . Gracjan i Paulina rodzice Wiktorka

Maj 2012

Chciałabym przedstawić Wam mojego już 11-miesięcznego syncia Wiktorka. Trochę czasu się nie odzywaliśmy, ale chcemy nadrobić stratę i opowiedzieć, co u nas się zmieniło.

A więc Wiktorek ma aktualnie 11 miesięcy (8,5 miesiąca skorygowanego), jest bardzo, nawet w niektórych momentach aż za bardzo, ruchliwym dzieckiem. Miał 9 miesięcy (6,5 miesiąca), jak zaczął pięknie siedzieć, a teraz zaczyna chodzić, wspinać się po łóżeczku, po szafkach, po kaloryferze, wygrzebywać ziemię z kwiatków 😉 Za ręce już pięknie chodzi i cały czas chce stać na nóżkach. Siada już sam i sam wstaje, pomagając sobie jedną ręką. Wszędzie jest go pełno. Jest zdrowym, silnym mężczyzną. Jeszcze ani razu nie był chory ani przeziębiony, być może dlatego, że był szczepiony na rota wirusy, pneumokoki i szczepionką 3w1.

Nie mamy żadnych problemów zdrowotnych. Wcina smacznie wszystko, co mu się da, a najbardziej uwielbia „ciumkać” ogórki kiszone:) Jest niesamowitym gadułą, a zarazem nerwuskiem. Krzyczy na glos, denerwuje się, jak coś jest nie po jego myśli. Wraz z ukończeniem roczku kończymy rehabilitację i wszystkie wizyty u lekarzy specjalistów. Myślę, że teraz już Wiktorek dorównał rozwojem swoim rówieśnikom, z wyglądu jest nadal szczuplejszy niż inne dzieci, ale najważniejsze, że zdrówko mu dopisuje.