Fundacja wcześniak

Weronika Klepacz


– 30. tydz., 1780 g, 44 cm, 14.09.2007 r.

Moja ciąża rozwijała się wzorowo, nie było żadnych problemów, żadnych ostrzeżeń. W 30. tygodniu poszłam na rutynową kontrolę do swojej lekarz ginekolog, która prowadziła ciążę i właśnie wtedy okazało się, że jest źle. Że za krótka szyjka, że widać już główkę… i szpital. Niestety na Kasprzaka nie widzieli potrzeby zatrzymania mnie na obserwację, w szpitalu św. Zofii na szczęście mieli inne zdanie. Zostałam na patologii ciąży, ale wytrwałam tam tylko 3 dni. W międzyczasie okazało się, że mam poważne zapalenie płuc, które uniemożliwiało dalsze podtrzymywanie ciąży, co gorzej ja zaczynałam się dusić i potrzebowałam do oddychania tlenu, więc lekarze zarządzili cesarskie cięcie na cito. Tym bardziej, że Weronika nie chciała czekać i

zaczęła się regularna akcja porodowa, której ja już niestety nie pamiętałam.

Mała urodziła się z masą 1780 g i długością 44 cm. Dostała 10 pkt Apgar. Ja wylądowałam na OIOM-ie, a Weronisia w inkubatorze z podejrzeniem zapalenia płuc i respiratorem w buźce. Na szczęście szybko okazało się, że mała jest zdrowa i oddycha sama. Dostawała oczywiście antybiotyki, jadła przez sondę, wszędzie miała powtykane rurki, ale była dzielna i po 10 dniach wyszła z inkubatora. Położne śmiały się, że to moje przesiadywanie u niej, z nią na rękach dało efekt… i mamine mleko, choć podawane strzykawą, bo rosła bardzo ładnie.

Po trzech tygodniach wygonili nas do domu i dopiero wtedy pojawiło się przerażenie. Ja nie dawałam rady psychicznie, popadłam w stany depresyjne, mimo że z naszą Weroniką los obszedł się łaskawie. Oprócz wizyt kontrolnych u całej masy specjalistów, jak neurolog, okulista,ortopeda, rehabilitant, badania słuchu, leczenia erytropoetyną, problemy z ssaniem piersi itp. nie było powodów do zmartwień. Mała była śliczna, zdrowa, rozwijała się, co prawda we własnym tempie, ale prawidłowo i to dało mi siłę przezwyciężyć depresję poporodową. To i rodzina oczywiscie.

Dziś Weronika jest cudem, małą księżniczką, która odkrywa świat. W wieku siedmiu miesięcy urodzeniowych (pięć korygowanych) jest na etapie rozwoju półroczniaka, więc już nadrobiła miesiąc. I teraz z perspektywy czasu już kompletnie nie pamiętam złych chwil… tylko te dobre. W załączeniu nasza rozkoszniara teraz.

 

Pozdrawiamy
Magda i Paweł Klepacz