Fundacja wcześniak

Oskar i Olivier Witkowscy

– 30. tydzień

Witam serdecznie wszystkich rodziców wcześniaków.
Pragnę podzielić się również moim doświadczeniem z posiadania wcześniaków, jakoś nigdy nie pomyślałam, że moje dzieci urodzą się tak wcześnie! Ale po kolei. Moja ciąża była 4. z kolei i okazało się, że będziemy mieć bliźnięta. Gdy zobaczyłam na monitorze USG te dwie maleńkie fasolki, nie mogłam uwierzyć, że jestem wybranką losu i noszę pod sercem aż dwa życia!
Ciąża od samego początku przebiegała źle. Czułam się okropnie, nękały mnie wymioty, brak apetytu, ogólnie złe samopoczucie…….. a od 25. tygodnia ciąży zaczęły się przedwczesne bóle porodowe! I tak rozpoczęły się zmagania lekarzy – cały czas przyjmowałam lekarstwa regularnie co 3 godziny, które pomogły tylko na krótki czas, pomimo ich przyjmowania czułam cały czas twardnienie brzucha i dotkliwe skurcze. Tłumaczyłam cierpliwie tym moim maluszkom, że to nie jest jeszcze czas na ich narodziny, aby jeszcze pozostały w tym swoim przytulnym przecież mieszkanku, ale nie chcieli mnie słuchać……
Często przebywałam w szpitalu, bo gdy tabletki nie pomagały, musiałam dostawać szpitalne kroplówki i zakaz wstawania z łóżka. No cóż, przy trójce dzieci w domu trudno jest leżeć na sofie i naprawdę nic nie robić i się oszczędzać……..
I tak któregoś dnia dostałam lekkiego krwotoku, więc czym prędzej pojechaliśmy z mężem do szpitala. Na miejscu lekarze zrobili mi wszystkie potrzebne badania, okazało się też, że powróciły skurcze, były tak dotkliwe, że nie mogłam już wytrzymać z bólu, myślałam z trwogą o moich maleństwach, co z nimi będzie, przecież to dopiero 30. tydzień!!! Cała noc byłam podłączona do aparatu KTG, rano okazało się, że niestety nie ma na co czekać, bliźniaki muszą być jak najszybciej wyciągnięte z brzucha – nie miałam czasu na łzy, bo już czekała na mnie karetka, która przewiozła mnie do specjalistycznej kliniki, przy której znajduje się również klinika prenatalna dla dzieci.
W klinice od nowa wszystkie badania, wywiady, pytania… i szybka decyzja lekarza o cesarskim cięciu, gdyż nagle tętno jednego z bliźniąt zaczęło spadać, nie było też słychać bicia serduszka. I tak urodziły się nasze śliczne bliźnięta, 15 stycznia 2003 roku o godzinie 13.45 i 13.46 ujrzeli światło dzienne Oscar i Oliver. Byli tacy malutcy – Oscar ważył 1490 g i mierzył 42 cm, a Oliver odpowiednio 1400 g i 40 cm. Od razu trafili do inkubatorów, ale oddychali samodzielnie. Oliver urodził się z wadą stopki, która z braku miejsca w moim brzuchu rosła sobie do środka. Ale od dnia narodzin miał tę stopkę zagipsowana, gips był zmieniany co tydzień przez prowadzącego lekarza-ortopede. W chwili obecnej wada ta już jest niewidoczna, ale Oliver musi jeszcze nosić specjalny bucik ortopedyczny.
I tak oto staliśmy się rodzicami bliźniąt. Od samego początku nie było z nimi żadnych problemów, lekarze dawali im duże szanse, świetnie radziły sobie te nasze chłopaki!!! Rośli nam w oczach, co było też i moją zasługą, bo od samego początku pompowałam im moje mleczko i woziłam do kliniki przez długie 2 miesiące ich pobytu na oddziale intensywnej terapii dla wcześniaków. No i później to samo robiłam w domu, bo chłopcy nie bardzo chcieli ssać moją pierś. Pompowałam w sumie 4 miesiące, regularnie co 3 godziny, później karmiłam synków z butelek. Rezultat był taki, że na miesiąc moje maleństwa przybierały na wadze 1000 g !!!
Dziś mają już 6 miesięcy i ważą ponad 6 kg, są zdrowymi, pogodnymi dziećmi, rozwijają się prawidłowo i szybko doganiają swoich rówieśników urodzonych o czasie. A dla nas największym podziękowaniem za nasz trud jest ich uśmiech, ich ufne spojrzenie.
Pozdrawiamy wszystkich rodziców wcześniaków, ale nie tylko.

Katarzyna i Leszek Witkowscy z BAd Salzuflen