Fundacja wcześniak

Matylda Rogacewicz

25. tydz., 850 g, 34 cm, ur. 11.04.2012 r.

Witajcie!

Nazywam się Matylda Rogacewicz i urodziłam się 11.04.2012 r. w 25. tygodniu ciąży. Rodzice mówią, że do tego czasu ciąża przebiegała bardzo dobrze i nic nie zapowiadało tego, że tak wcześnie pojawię się na świecie. Dzień przed moim urodzeniem mama bardzo słabo się poczuła i tatuś zawiózł ją do szpitala na Karowej. Tutaj okazało się, że mogę się urodzić w każdej chwili.

Gdy się urodziłam, ważyłam 850 g i miałam 34 cm. Dostałam 6 punktów w skali Apgar. Mama i tata widzieli mnie tylko przez chwilę, a później od razu trafiłam do inkubatora na Oddziale Intensywnej Terapii Noworodka. Tam zaczęła się długa walka o moje życie i zdrowie.

Byłam bardzo mała i niedojrzała, więc musiałam pokonać wiele problemów. Oto lista najważniejszych:

  • niewydolność oddechowa w przebiegu zespołu zaburzeń oddychania (w sumie byłam zaintubowana przez 12 dni, dodatkowo byłam wspomagana nCPAP przez 28 dni);
  • dysplazja oskrzelowo-płucna łagodna;
  • przetrwały przewód tętniczy (tzw. przewód Botalla, zamykany operacyjnie);
  • niewydolność krążenia;
  • zakażenie (dwukrotnie – po porodzie i zabiegu zamknięcia przewodu Botalla);
  • niedokrwistość wrodzona (w szpitalu przeszłam 4 transfuzje krwi, dostawałam zastrzyki, po wyjściu do domu kolejne zastrzyki, cały czas dostaję żelazo i moja krew jest coraz „lepsza”);
  • obustronne wylewy około/dokomorowe II stopnia (lekarze mówią, że ładnie się wchłonęły);
  • retinopatia II stopnia (na szczęście cofnęła się zupełnie i już w połowie lipca nie było po niej śladu).

Bardzo długo byłam słaba i nie potrafiłam sama oddychać. Ale wszyscy lekarze i pielęgniarki na OITN cały czas dbali, żebym jak najlepiej się rozwijała. Mama codziennie przywoziła mi świeże mleko, które przez wiele tygodni ściągała laktatorem (tata do dziś opowiada, że długo nie zapomni jego dźwięku). Rodzice codziennie byli w szpitalu, rozmawiali ze mną, czytali bajki i kangurowali. Pierwszy raz oddychałam bez wspomagania 15 maja – rodzice  byli bardzo szczęśliwi, ale przede mną było jeszcze wiele dni ćwiczeń. W sumie na OITN spędziłam 7 tygodni, a kolejne 5 na Oddziale Neonatologii i Patologii Noworodka. Tam uczyłam się jeść z butelki, a nawet z piersi. Z butelką poszło mi dość szybko, ale z piersi było dużo trudniej. Ale mamusia się nie poddała i od kilku miesięcy już nie potrzebuję butelki 🙂 Przez cały ten okres pobytu w szpitalu opiekował się mną cudowny zespół lekarzy i pielęgniarek – razem z rodzicami będziemy im zawsze bardzo wdzięczni.

Do domu wyszłam 04.07.2012, a podobno miałam się urodzić dopiero 22.07.2012. Niedawno skończyłam 9 miesięcy (mam już 6 mies. skorygowanych). Wszyscy lekarze mówią, że rozwijam się prawidłowo na swój wiek skorygowany, niektórymi umiejętnościami już go nawet wyprzedzam. Tylko w jednym uchu mam lekki niedosłuch, ale pani doktor mówi, że nie jest trwały i powinien się niedługo cofnąć. Ważę już prawie 6,5 kilo, poza mleczkiem mamy jem już warzywka, mięsko, żółtko, a moją ulubioną zabawą jest ostatnio przekręcanie się z pleców na brzuch i odwrotnie i pełzanie po podłodze. Jestem bardzo energicznym i radosnym dzieckiem. Tata mówi, że jak nie śpię, to się nie zatrzymuję 🙂

Wszystkim wcześniakom i ich rodzicom życzę dużo siły i wytrwałości, a wszystko na pewno się ułoży. Nigdy nie wolno tracić nadziei!

Warszawa, 22.01.2013


Listopad 2013 r.

To niesamowite, jak szybko mija czas. Wydawało nam się, że dopiero co zamieściliśmy na stronie Fundacji historię Matyldy, a tu minęło kolejnych 10 miesięcy…

Matylda właśnie skończyła 19 miesięcy. Waży 10 kg i właśnie wychodzi jej 16. ząb. Jest niezwykle energicznym i pogodnym dzieckiem, stale nas zaskakuje swoimi nowymi umiejętnościami. Ale po kolei. Nasza dzielna córa zaczęła raczkować w lutym, a pierwsze samodzielne kroki postawiła na początku czerwca (miała wtedy ok. 10,5 miesięcy wieku korygowanego). Od tamtej pory non stop jest w ruchu – często mówimy, że ona nie chodzi, tylko biega 🙂 Od kilku miesięcy Matylda już bardzo ładnie się z nami komunikuje, ma stale rosnący zasób słów, choć niewiele osób poza nami jest w stanie ją zrozumieć 🙂 Ostatnio uwielbia chować nam swoje zabawki i powtarzać „nie ma”. Zabawa w chowanego czy uciekanie przed nami też powodują, że jest przeszczęśliwa. Jak prawdziwa dobra gospodyni Matylda coraz częściej naśladuje nas w czynnościach domowych i chętnie np. wyrzuca śmieci, rozpakowuje zmywarkę czy wyciera kurze. Ciekawe, czy jak będzie starsza, to równie chętnie będzie pomagać w domu?

Okres pobytu w szpitalu i walki o życie i zdrowie Matyldy wydaje się być bardzo odległy. Od czasu wyjścia ze szpitala nasza córka tak naprawdę ani razu nie chorowała. Lekkie przeziębienie dopadło ją w czasie, kiedy wychodziły jej pierwsze ząbki, ale obyło się bez antybiotyków i większych problemów. Żelazo i wszystkie witaminy odstawiliśmy w marcu i od tamtej pory morfologię Matylda ma prawie idealną. Pozostał jej cały czas dość niski poziom witaminy D3, którą cały czas otrzymuje, ostatnio w zwiększonej dawce. Problemy z niedosłuchem również mamy za sobą, choć jesteśmy pod stałą kontrolą audiologiczną i obserwujemy, jak zachowuje się słuch Matyldy wraz z jej rozwojem. Kontrole lekarskie są jednak coraz rzadsze, lekarze nie widzą nic niepokojącego w rozwoju naszej córy.

Życzymy wszystkim wcześniakom, aby ich historie potoczyły się równie pozytywnie, jak historia naszej Matyldy. Dzięki wspaniałej opiece w szpitalu i zaangażowaniu wielu cudownych lekarzy również w późniejszym okresie nasza córka jest zdrowym dzieckiem i powoli dogania swoich rówieśników.