Fundacja wcześniak

Mateusz Spich


– 35. tydzień, waga 1660 g, 42,5 cm, 25.09.2002 r.

Cala moja ciąża przebiegała bezproblemowo, czułam się znakomicie aż do dnia kontrolnej wizyty w 32. tygodniu ciąży. Tego dnia długo nie zapomnę, po raz pierwszy szłam na spotkanie z nowym lekarzem, który miał mnie prowadzić już do rozwiązania. Było to 6 września. Pani doktor podczas badania stwierdziła u mnie zbyt wysokie ciśnienie, na co ja ze spokojem odparłam, że to nie pierwszy raz, że po chwili ciśnienie wróci do normy, niestety tak się nie stało. Po kolejnym pomiarze pani doktor stwierdziła, że zatrzyma mnie w szpitalu… Przyszła kolej na USG i tu okazało się, że mój maluszek zaczyna być niedokarmiony, że wymiany między łożyskiem a pępowiną nie odbywają się poprawnie, w tym momencie dowiedziałam się o istnieniu jednostki chorobowej zwanej „toxemie gravidique” [pregnancy toxemias], o ile się nie mylę, jest to nic innego jak nasze „polskie” zatrucie ciążowe. Tak więc nie było już w ogóle mowy o ewentualnym powrocie do domu, w tym momencie nie było już nawet mowy o pozostaniu w „moim” szpitalu. Pani doktor, po krótkiej konsultacji z kolegą, zadecydowała o przewiezieniu mnie do szpitala w Tuluzie (oddalonego o 60 km od mojego miejsca zamieszkania) na oddział patologii ciążowej.
W szpitalu czas mijał mi pomiędzy pomiarem ciśnienia, USG a KTG, no i innymi licznymi badaniami typu kontrola białka w moczu, badanie krwi… itp. 18. dnia mojego pobytu w szpitalu, podczas USG okazało się, że mój maluszek zaczyna pokazywać oznaki zmęczenia i coraz słabiej się porusza. Zapadła więc decyzja o cesarce, która miała miejsce 20. dnia, czyli 25 września. Tego to dnia, o godz. 9:15 na świat przyszedł Mateusz. Ważył 1660 g i mierzył 42,5 cm. Był na tyle samodzielny, ze oddychal sam i jedynym potrzebnym mu urzadzenie byla sonda gastryczna, poniewaz nie mial on jeszcze odruchu ssania.
Jesli o mnie chodzi to na szczescie bardzo szybko wracalam do sil i juz nastepnego od dnia moglam odwiedzac moje malenstwo. Ze szpitala wyszlam szostego dnia po porodzie, ale niestety Mateusz nie. Na szczescie okazalo sie, ze stan Mateuszka jest na tyle dobry, ze mozna przewiezc go do innego szpitala, ktory byl oddalony od naszego miejsca zamieszkania tylko o 30 km. No i zaczely sie codzienne podroze… Maz rano wyjezdzal do pracy, a ja do szpitala. Dziewiatego dnia swojego zycia nasz maluch oposcil swoj „szklany domek” i przeprowadzil sie do podgrzewanego lozeczka co oznaczalo, ze juz calkiem niezle radzi sobie z utrzymywaniem temperatury ciala. Natomiast rzecza, ktorej jeszcze nie opanowal byl oddruch ssania. Zaczelismy proby podawania mu butelki i powolutku, z dnia na dzien wypijal coraz wiecej. Az w koncu sztuke oprozniania butli opanowal tak perfekcyjnie, ze jak przyszla kolej na przystawienie do piersi to jemu sie nie chcialo pracowac. A co sie bedzie wysilal, kiedy z butelki latwiej, prawda… Madry chlopczyk ;))
Ja natomiast nie dawalam za wygrana, bardzo mi zalezalo na tym, aby dostawal moje mleko (wczesniej nie moglam mu go podawac gdyz bralam leki na zbicie cisnienia). Tak wiec caly czas dzielnis sciagalam pokarm, i do czasu, az lekarze stwiedrzili, ze juz moge zaczac go podawac dziecku to co sciagnelam – wylewalam… Udalo mi sie „karmic” (za posrednictwem butelki ;)) przez ok. 2,5 miesiaca.
Po 24 dniach pobytu w szpitalu nastapil ten dlugo upragniony moment: MATEUSZ PRZYSZEDL DO DOMU. I od tego czasu z dnia na dzien robi niesamowite postepy, stara sie za wszelka cene dogonic swoich rowiesnikow.
Mimo swojej malej wagi urodzeniowej jest to silny i dzielny chlopiec.
W chwiil obecnej ma juz prawie szesc miesiecy, wazy 6,5 kg i mierzy 65 cm. Pieknie sie usmiecha, gaworzy, piszczy z radosci gdy zobaczy ukochana butelke, no i chyba zaczyna zabkowac…
A przede wszystkim to nie moze sie doczekac, zeby zaczac chodzic i samodzielnie odkrywac swiat.

Piszac to chcialabym zaproponowac ewentualna pomoc wszystkim zainteresowanym w zakupie ubranek dla wczesniakow, gdyz tutaj, we Francji mozna je zakupic (przynajmniej dla takich maluszkow mierzacych 40 cm) bez wiekszych problemow.

http://mateuszek.chez.tiscali.fr