Fundacja wcześniak

Martynka Kląder


– 25. tydzień, 750g, 14.09.2007 r.

Witam wszystkich rodziców wcześniaków. Długo myślałam, czy podzielić się z Wami bólem i cierpieniem, a zarazem radością, jaką przeszłam rok temu.

Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, byłam bardzo szczęśliwa, nie myślałam, że coś złego może się wydarzyć. Pierwsza ciąża przebiegała wzorcowo, więc dlaczego z drugą miałoby być inaczej. Do lekarza wybrałam się w 6. tygodniu ciąży, zrobione miałam usg, które wykazało, że wszytko ok, następne zrobiono mi w 9. tygodniu i również wyszło dobrze, ciąża rozwijała się prawidłowo. W 12. tygodniu p. doktor przy badaniu usg poinformowała mnie, że pod sercem noszę dwie malutkie istotki (jednojajowe, jednokosmówkowe, do dzisiaj nie wiem, dlaczego do 12. tyg. nie było widać drugiego dziecka), były to dwie dziewczynki.

W 14. tygodniu zrobiono mi usg dopplerowskie i skierowano do szpitala przez wykryty TTTS. Trafiłam do szpitala im. Biziela w Bydgoszczy, po trzech dniach wypisano mnie do domu, gdyż lekarz stwierdził, że nie wie, co robić, a w domu mam czekać, aż to wszystko się samo zakończy. Po trzech dniach trafiłam do Akademii Medycznej w Gdańsku, gdzie w 20. tygodniu lekarze przeprowadzili zabieg rozdzielenia krążeń u dziewczynek. Niestety w drugiej dobie po zabiegu jedna córeczka zmarła, a ja załamana i zrozpaczona nie mogłam się pozbierać, ale dałam radę, by walczyć o życie drugiej córeczki, która miała bardzo małe szanse na przeżycie, gdyż była bardzo malutka i słabo rozwinięta. Po tygodniu wypisana zostałam do domu, lecz co dwa tygodnie jeździłam na usg do Gdyni. Tak dotrwałam do 24. tyg., w którym odeszły mi wody (były brązowe) i znalazłam się w szpitalu im. Biziela w Bydgoszczy. Tam w 25. tyg. siłami natury urodziłam swoje dwie córeczki.

Martynka po urodzeniu nie oddychała, zabrano ją od razu na OITN, dostała 1 p w skali Apgar, rozpoznanie było następujące (przepiszę z karty szpitalnej):

  • zespół zaburzeń oddychania,
  • zakażenie wrodzone,
  • niewydolność krążeniowo-oddechowa,
  • wcześniactwo,
  • bliźniak,
  • żółtaczka,
  • niedokrwistość,
  • martwicze zapalenie jelit I stopnia,
  • retinopatia wcześniacza II stopnia,
  • dysplazja oskrzelowo-płucna,
  • stan po IVH II stopnia,
  • PFO,
  • niedomykalność zastawki trójdzielnej III stopnia

Podłączono ją pod respirator, podano antybiotyki, wiele razy przetaczano jej krew. Po dwóch tygodniach powiedziano nam, że stan córeczki polepszył się, byliśmy bardzo szczęśliwi, w końcu jakiś promyk słońca zawitał u nas, lecz niestety nie na długo. Następnego dnia jej stan znacznie się pogorszył, zmieniono antybiotyki, zwiększono parametry respiratora, lecz było coraz gorzej. Zastosowano wentylację wysokimi częstotliwościami HFO, poprawę uzyskano po 6 dniach, lecz parametrów respiratora nie zmniejszono. Cały czas czekaliśmy z nadzieją. Odwiedzałam z mężem córeczkę codziennie i codziennie miałam nadzieję, że będzie dobrze, nigdy nie zapomnę strachu, jaki mnie ogarniał przed wejściem na oddział. W 40. dobie stan Martynki znowu się pogorszył, zaczęły pękać płucka, podano kolejne antybiotyki, zastosowano znów wentylację HFO, niestety było coraz gorzej, podano jej tlenek azotu i po 4 dniach uzyskano poprawę. W 52. dobie przeszła na CPAP, po dwóch dniach miała już tylko podawany tlen do inkubatora. Następnie zaczęła się walka o oczka i słuch. Po kilku badaniach retinopatia zaczęła się cofać, od 8. miesiąca życia Martynka słyszy. Martynka została wypisana do domu w 81. dobie życia.

Bardzo dziękuję wszystkim lekarzom ze szpitala im. Biziela w Bydgoszczy z oddziału Intensywnej Terapii Noworodka, a w szczególności p. doktor Sadowskiej za uratowanie życia mojej córeczce. Dziękuję również p. doktor Katarzynie Leszczyńskiej z Akademii Medycznej w Gdańsku. Nigdy nie zapomnę, co zrobiliście dla nas i naszej córeczki, daliście jej życie.


Czerwiec 2009

Obecnie Martynka ma 20 miesięcy, jest znacznie mniejsza od swoich rówieśników, ale za to jest pogodną i mądrą dziewczynką. Gdy była malutka, bardzo często chorowała, ale do szpitala trafiła tylko 3 razy. Obecnie walczymy o to, by sama zaczęła chodzić. W kwietniu br. zdiagnozowano u córki mózgowe porażenie dziecięce (spastyczność kończyn dolnych), lekarze twierdzą, że chodzić będzie, lecz z wadami, ale dla nas liczy się to, by w przyszłości dała sobie sama radę. Wszystkim rodzicom dzieci przedwcześnie urodzonych życzę wytrwałości i wszystkiego dobrego dla Was i dla Waszych maluszków, żeby jak najmniej cierpiały i chorowały.

Chciałam również zaapelować, że nie wszystkie wcześniaki są przez całe życie bardzo chore, przykładem jest moja córka (i nie tylko), ale jedno jest pewne wszystkie dzieci bez wyjątku są jednakowo kochane.

Estera Kląder

GG 301372
e-mail: estera_1979@wp.pl