Fundacja wcześniak

Maja Justyna Skatuła

26. tydz., 780 g, 7.01.2010 r.

Chciałam opisać historię mojej córki, ponieważ jest ona godna podziwu. A zaczęło się tak, że w nocy z 6 na 7 stycznia 2010 r. dostałam skurczy. Udałam się wraz z moim Tatą i ojcem Mai do szpitala. Po paru godzinach Maja już była na świecie. Ważyła 780 g, a później spadła do 504 g. Ciocie pielęgniarki nazwały ją calineczką. W szpitalu leżała od 7 stycznia do 29 marca. Nikt jej nie dawał szans na przeżycie. Nikt w nią nie wierzył. Miała również podejrzenie mukowiscydozy, której na szczęście nie ma. Przeszła 2 operacje na oczka, ponieważ stwierdzono u niej retinopatię, pierwsza odbyła się w 8. dniu jej życia w Opolu, kolejna była w Katowicach. Po tej operacji nasza córeczka wróciła już na własnym oddechu. Moja reakcja? Szok! Później płacz ze szczęścia. Po 2 tyg. wyszła ze szpitala, a ja byłam wtedy taka dumna, że każdy może ją zobaczyć.

Maja była pod opieką specjalistów: neurologa, którego wciąż odwiedzamy co pół roku, według jego opinii rozwój Mai psychoruchowy jest super, a z mową jest lepiej niż u jej 21-miesięcznych rówieśników; okulisty, ponieważ Maja ma retinopatię i już jest po 1. zabiegu na oczko, audiologa, gdyż na początku stwierdzono u Mai bardzo wysoki niedosłuch, który nam się cofnął i Majusia słyszy tak, jak każdy z nas; rehabilitantów, których teraz odwiedzamy, żeby się „pokazać”, no i niestety co jest naszym można powiedzieć zmartwieniem, pulmunologa, którego zaczęliśmy odwiedzać, jak Maja skończyla rok, diagnoza dysplazja oskrzelowo-płucna, której Maja nie miała od urodzenia, ale na razie jesteśmy bez stałych leków, także jest ok.

Ja zawsze wierzyłam w swoją córkę! Chociaż nieraz myślałam, że nie da rady. Pamiętam jeszcze, jak przychodziłam do niej, głaskałam ją, a jak już ją mogłam wziąć na rączki, to jej nuciłam. I do teraz jak zasypia, to sobie nuci.

Nikt by teraz nie powiedział, że Maja jest wcześniakiem,. To tancerka i piosenkarka w jednym. Moje szczęście!