Fundacja wcześniak

Lech Dudkowski

26.tydz. ,1010g , 38 cm, ur.08.01.2016 r.

Trafiłam do szpitala 27 grudnia 2015r z powodu krwawień ,mój mąż zawiózł mnie na izbę przyjęć miałam wykonane badania krwi , usg itp .Zostałam przyjęta na Oddział Patologii Ciąży. Krwawienia nie ustępowały brałam mnóstwo leków w tym sterydy. Nagle ósmego stycznia o 3.00 w nocy dostałam silnych skurczy i obfitych krwawień natychmiast zostałam zabrana na blok porodowy i zdiagnozowano odklejenie się łożyska. Natychmiast zadecydowano o cesarskim cięciu .Bardzo się bałam co będzie z moim synkiem , pomyślałam że jeszcze ponad trzy miesiące do porodu. Chwilkę później Lesio pojawił się na świecie słyszałam jego delikatny płacz tylko przez parę sekund potem go przewieziono w inkubatorze na Oddział Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka . Na następny dzień razem z mężem udaliśmy się na oddział do synka. Gdy go zobaczyliśmy był taki maleńki ,ważył zaledwie 1010g i mierzył 38cm.

Był to skrajny wcześniak z samego początku 26 tygodnia ciąży z Dysplazją oskrzelowo-płucną. Odciągałam mleczko i woziłam codziennie było mu bardzo potrzebne. Jadł przez sondę. Ciocie oddziałowe nazywały go DUDUŚ ,pielęgnowały ,podawały leki a ja mogłam go tylko dotykać w inkubatorze, bardzo mi było go żal był taki malutki a już tyle go w życiu spotkało. Łzy czasami płynęły mi same. Leszek przez pierwszy tydzień życia był na CPAP ,lecz płuca były w tak złym stanie że musiał zostać zaintubowany , było jednak coraz gorzej przyplątała się infekcja ,miał bardzo duże spadki saturacji nawet poniżej 50 robił się od razu siny, przyjmował bardzo silne leki przeciw bólowe żeby go nie bolało oraz mnóstwo antybiotyków.

Miał podwyższane % na maszynie do intubacji nawet do 95% i lekarze zadecydowali o podaniu mu sterydów to była ostateczność .Padło zapytanie czy w razie mamy ochrzcić państwa syna. Miałam różne myśli w głowie ,przychodziły nawet te najgorsze lecz wierzyłam że wszystko się uda i trzeba wierzyć i być dobrej myśli. To była decydująca noc 28-29 stycznia na długo ją zapamiętam . No i stał się cud , synuś następnego dnia był już na CPAP leki pomogły. W pierwszym miesiącu życia ważył około 1500kg.Mogłam już go kangurować ,to były cudowne chwile jak pierwszy raz mogłam poczuć go przy sobie. Pod koniec lutego został zdjęty CPAP i przeszedł na tlen(TLENOTERAPIA).03.03 przeszedł do inkubatora otwartego z racji iż przekroczył wagę 2kg i utrzymywał ciepło ,dwa tygodnie później do łóżeczka lecz nadal był na tlenie ,można było go przewijać ,przebierać i nosić.

Uczył się jeść z buteleczki bardzo dobrze mu szło lecz był to dla niego bardzo duży wysiłek i szybko spadały mu saturacje .I tak mijały tygodnie a Lesio nadal był w szpitalu codziennie go odwiedzaliśmy. Zbliża się połowa Kwietnia a właśnie na 16 .04 był termin porodu .Synuś rozwija się dobrze, rośnie ma ponad 50 cm oraz osiąga wagę 4300g je sam bez problemu z buteleczki 90ml z pomocą maseczki z tlenem i powoli lekarze planują wypis do domu wraz z tlenoterapią .Chcemy bardzo podziękować całemu personelowi Oddziału Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka w szpitalu imienia Madurowicza w Łodzi a w szczególności Panu Ordynatorowi Marcinowi Kęsiakowi oraz lekarzowi prowadzącemu Pani Jolancie Ulatowskiej . Jesteśmy pełni nadziei że wszystko się ułoży i będzie niedługo z nami w domku .Pozdrowienia dla wszystkich rodziców wcześniaków ,zawsze trzeba wierzyć że będzie lepiej. Ciąg tej historii nastąpi wkrótce…

Ciąg Dalszy …28.04.16

Cała nasza rodzinka w ten wspaniały długo wyczekiwany dzień kiedy Lesiu został wypisany do domku. Zrobiliśmy małe powitanie dla maluszka. Całe rodzeństwo było bardzo szczęśliwe jak tylko zobaczyli pierwszy raz swojego małego braciszka. Lech opuścił szpital 25 Kwietnia po 108 dniach na oddziale Neonatologii. Został przywieziony do domu karetką ze względu na tlenoterapie. (takie są wymogi szpitalne)

Wypożyczyliśmy sprzęt do domu między innymi przenośny koncentrator tlenu z którym będziemy podróżować do specjalistów oraz pulsoksymetr. Niedługo czekają nas również szczepienia.

Maluch jest pod opieką Hospicjum oraz Pediatry doglądają synka czy wszystko jest w porządku z jego zdrowiem. Potrzebuje tlenu niewiele bo 0,5 litra przepływu , mamy nadzieje że niedługo w ogóle nie będzie go potrzebował.

Wagę jaką osiąga na dzień dzisiejszy to 5kg i mierzy już 58 cm rozwija się prawidłowo niczego niepokojącego nie zaobserwowano. Leszek lubi brać kąpiel bardzo się wtedy uspokaja oraz wypoczywać na macie edukacyjnej na brzuszku. Bardzo również lubi być kangurowanym mógł by tak cały dzień:) Nawet kabelki nie przeszkadzają nam w zabawie .W dzień bardzo dużo śpi a w nocy mniej , musi się przyzwyczaić do innego otoczenia.

1.06

Synuś jest nadal na tlenie o przepływie 0,5L.Od przyjścia ze szpitala zaczął wychodzić na spacerki korzystamy kiedy jest piękna słoneczna pogoda. Zjada już coraz więcej i przesypia pięknie nocki .Bawi się zabawkami i dużo się śmieje.

11 maja byliśmy na szczepieniach ,Lesio był bardzo dzielny ,wieczorkiem troszkę gorączkował. Doglądają synka z hospicjum oraz Pani doktor prowadząca.

Wszystko pięknie się układało do czasu kiedy u Lecha pojawił się lekki katarek 20.05 zbadał go pediatra i powiedział żeby podawać sól fizjologiczną nic się nie dzieje.

A gdy nazajutrz katar się powiększał i pojawił się kaszel z racji późnej godziny wezwaliśmy Pana Doktora z Hospicjum i przepisał antybiotyk. 23 maja do synka przyszła nasza pediatra i jednak zaniepokoił ją kaszel, wciągająca się klatka piersiowa oraz lekkie szmery w płucach i zasugerowała pojechać na izbę przyjęć do szpitala żeby wykonać dodatkowe badania. Więc bez zastanowienia wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do szpitala Centrum Zdrowia Matki Polki. Tam go zbadano i zdiagnozowano początki zapalenia płuc. Bardzo mi było smutno że synuś znów zostanie w szpitalu przecież był dopiero 4 tygodnie w domu i coś się już przyplątało. Trafił na oddział pediatryczny i włączono leczenie antybiotykami dożylnymi oraz inhalacje wziewne. Z dnia na dzień była poprawa. Warunki szpitalne tragiczne na zły stan budynku i niewyremontowanych oddziałów, lecz personel w porządku zajęli się jak trzeba ,wiadomo szpital to nie dom ale najważniejsze że trafił jak najszybciej i nic się złego nie stało.

Dzień w dzień odwiedzałam synka i nie mogłam już się doczekać kiedy będzie w domku z nami.

Do domu został wypisany 1.06 w pełni zdrów, najgorsze nareszcie minęło zalecone ma tylko inhalacje dwa razy dziennie. Na dzień dzisiejszy waży 5700 g .Dołączam zdjęcia 🙂

 

3.11.2016

Witam wszystkich.

Lesiaczek kończy na dniach 10 miesięcy waży już 8 kg i nosi ubranka w rozmiarze 80-86 . Nabywa dużo nowych umiejętności siedzi, gaworzy, bawi się zabawkami ,chwyta je w rączki. Jest bardzo pogodnym dzieckiem. Bawi się pięknie ze swoim rodzeństwem .Przesypia całe noce .Często łapie infekcje, średnio raz na 30 dni, wtedy trzeba podać antybiotyk, żeby choroba nie rozwinęła się dalej. Bierze na stałe inhalacje dwa razy dziennie. Kalendarzowo chodzi na wizyty do specjalistów ,chyba że ma infekcje to wtedy wizyta jest przełożona na inny wolny termin.

Stopniowo schodziliśmy z tlenu najpierw po godzinie przerwy potem coraz dłuższe i dłuższe, a później już tylko był w nocy na tlenie, a od dwóch tygodni bez tlenu całkowicie.

W wakacje byliśmy z Lesiem nad morzem, żeby nawdychał się jodu a poza tym co weekendowe wyjazdy nad wodę – jezioro, rzeka, las. Codzienne letnie spacery. Teraz kiedy przyszła jesień to mniej wychodzimy na dwór. Powoli się przygotowujemy do Świąt Bożego Narodzenia. Ta pierwsza gwiazdka musi być wyjątkowa. A potem 8 stycznia pierwsze urodzinki. Dodaję zdjęcia….