Fundacja wcześniak

Julia Rybakowska


– 32. tydz., 1020 g, 38 cm, 27.09.2003 r.

Julka urodziła się 27 września 2003 roku w 32. tygodniu ciąży z masą urodzeniową 1020 g w Szpitalu Klinicznym na Karowej w Warszawie. Lekarze zdecydowali się na cc po standardowym badaniu USG, na które zgłosiłam się tego dnia. Rano 27 września nic jeszcze nie zapowiadało, że tego dnia zostaniemy rodzicami, miałam wyznaczony termin badania USG (wcześniejsze wyniki wszystkich badań były OK).

Podczas badania okazało się, że Julcia jest bardzo mała jak na ten wiek ciąży – zdiagnozowano hipotrofię wewnątrzmaciczną, po podłączeniu do KTG okazało się, że tętno dziecka jest bardzo słabe i chwilami zanika, po niespełna dwudziestu minutach od chwili przyjazdu do szpitala urodziłam maleńką córeczkę – ważyła 1020 g i miała 38 cm długości. Mała urodziła się w zamartwicy – nie oddychała sama, została zaintubowana i przez 9 dni pozostawała pod respiratorem. Zaraz po urodzeniu jej stan określono jako bardzo ciężki, a w następnych dwóch dobach uległ dalszemu pogorszeniu – lekarze stwierdzili wrodzone zapalenie płuc, niewydolność wielonarządową i wylewy wewnątrzkomorowe. W drugiej dobie życia stan był krytyczny, niewydolność wielonarządowa powodowała, że nic nie pracowało, tak jak powinno, a wszystkie funkcje życiowe były sztucznie podtrzymywane. Tak naprawdę to lekarze nie dawali Jej żadnych szans, a nas przygotowywali na najgorsze.

Jednak moja dzielna córeczka pokonała te przeciwności – od trzeciej doby jej stan zaczął się systematycznie polepszać, kolejne narządy rozpoczynały pracę, a w 9. dobie ku ogólnemu zaskoczeniu zaczęła samodzielnie oddychać – nie wymagała dodatkowego tlenu. Po 14 dniach została przeniesiona z OIOM-u na oddział patologii noworodka. Julcia ładnie przybierała na wadze, dobrze tolerowała pokarm, niestety czekała nas kolejna zła wiadomość – badanie USG główki wykazało oprócz wcześniaczych wylewów zator krwi w okolicy potylicznej – malutka była konsultowana neurochirurgicznie. Na szczęście neurochirurg nie stwierdził podstaw do operacji, niemniej jednak lekarze nie wiedzieli, jakie skutki ten zator może mieć w przyszłości i przygotowywali nas na to, że Julcia może mieć poważne problemy neurologiczne. Oczywiście była też retinopatia II stopnia.

Od tamtego czasu minęło już 4,5 roku, jednak nadal trudno mi pisać o tym, co wtedy czułam, ciągle myślałam, że moja córeczka tego nie przeżyje, podczas pobytu w szpitalu bałam się każdego pojawienia się pielęgniarki – myślałam, że ma dla mnie złe wiadomości z OIOM-u , a po powrocie do domu każdy telefon przyprawiał mnie o palpitację serca. Jednak wszystko minęło, po 55 dniach z wagą 2080 g w stanie ogólnie dobrym (z tysiącem skierowań do poradni specjalistycznych) Julcia została wypisana ze szpitala.

Mała ma teraz 4,5 roku i jest zupełnie zdrowym i normalnie rozwijającym się przedszkolakiem (na bilansie 4-latka miała 75 centyl wzrostu i 50 wagi), nie ma żadnych zaburzeń neurologicznych, dobrze widzi i słyszy – rozwija się cudownie. W tej chwili od 2,5 miesiąca Julcia jest starszą siostrą Rafałka urodzonego w 38. tygodniu.

Chciałabym bardzo podziękować Pani doktor Krystynie Bober ze szpitala na Karowej za opiekę nad moją córeczką – to dzięki Niej moja Julcia jest taka, jaka jest, a ona i jej młodszy brat są sensem i radością naszego życia.

Agnieszka Rybakowska