Fundacja wcześniak

Jaś Sobotkowski

34. tydz., 2800 g, 49 cm

Witam,

rodziłam z zaskoczenia, nagle, zbyt nagle. Nie spodziewaliśmy się tak szybkiego porodu, był dopiero 34. tydzień, a ja w nocy zaczęłam krwawić. Nie zastanawialiśmy się długo i po 15 minutach byliśmy już na Izbie Przyjęć na Karowej (dylematu gdzie jechać nie mieliśmy, na Karowej miałam prowadzoną cukrzycę). Na Izbie migiem po badaniu (nawet bez wypełniania „papierów”) przewieziono mnie na porodówkę, gdzie przez 7 godzin próbowano farmakologicznie wstrzymać poród (oczywiście wenflon, kroplówka, ktg i ciągłe leżenie bez jakichkolwiek informacji, które mój mąż wyciągał z trudem od lekarzy).

Niestety o 7 rano stwierdzono spadek tętna dziecka i wyłączono kroplówkę – zaczął się poród. Cały czas musiałam leżeć podłączona do KTG, pomimo moich próśb nie dano mi się niczego napić (a ostatni raz piłam o 21.00 poprzedniego dnia), po kolejnych 11 godzinach urodził się nasz synek. Malutki ważył dla nas tylko, a dla lekarzy aż  2800  i mierzył 49 cm. W skali Apgar dostał 10-9, ale niestety nasiliły się zaburzenia z oddychaniem i zastosowano wsparcie oddechowe – nCPAP. Od drugiej doby zaobserwowano żółtaczkę i stosowana fototerpię – 3 doby. Jasiek od pierwszej doby był karmiony sondą, następnie smokiem, próbowałam przystawiać go do piersi, ale niestety wszystkie próby skończyły się porażką – mały wił się prężył, płakał. W trzeciej dobie swojego życia Jaś wrócił na oddział noworodkowy, bo niestety nie chciał ssać, znowu został na noc karmiony sondą. Po tygodniu wróciliśmy wszyscy do domu

Co więcej Jaś urodził się z za krótkim wędzidełkiem, co przeszkadzało mu prawidłowo ssać i ssać z piersi (nie wysuwał języczka). W szpitalu na Niekłańskiej przeszedł zbieg podcięcia. Niestety pomimo mojego ogromnego zaparcia, pomocy poradni laktacyjnej, nie udało nam się nauczyć maluszka ssać z piersi. Teraz Jaś ma 2 miesiące, a ja nadal odciągam mu mleczko laktatorem i podaje w butli. Oj ciężka to praca zwłaszcza nocą J

W ciągu tych pierwszych tygodni odwiedziliśmy wielu życzliwych nam lekarzy, którzy ku naszemu szczęściu wykluczyli niedotlenienie, wylewy, inne urazy okołoporodowe i retinopatię. Teraz musimy  czekać i obserwować  rozwój malucha. Oczywiście jesteśmy optymistami, czego i Państwu życzę J

 

Ola , Jakub i Jaś Sobotkowscy