Fundacja wcześniak

Jakub Sejbuk


– 27./28. tydz. 25 lutego 2005

Witam,
nasz syn Kubuś urodził się 21 lutego 2005 w szpitalu św. Zofii w W-wie i jest wcześniakiem z 27./28. tygodnia ciąży. Po urodzeniu Kuba wykazywał sporą energię (z którą nie mogły sobie poradzić siostry położne opiekujące się nim), serducho samo biło, płucka same oddychały oczywiście pod nadzorem aparatury. 23 lutego Kubusiowi pogorszyło się oddychanie, został zaintubowany. Wyniki krwi, ciśnienie lub tętno (nie pamiętam) zaczęło się pogarszać. Obecnie przebywa w Instytucie pod opieką specjalistów. Stwierdzono za dużo cukru. „Zaczyna odpowiadać na leki, które dostaje”, czyli wychodzi na prostą. Wiem, że wszystko jeszcze przed nim, ale wiem też, że jest twardy. Pamiętam, kiedy na drugi dzień po urodzeniu, uśmiechnął się do nas. Taka jest nasza na razie krótka historia. Mam nadzieję, że Kubuś przy naszej pomocy napisze ją dalej.

7 marca 2005

…a Kubuś rozrabia i każdy dzień przynosi mu plus. Miał problemy z trawieniem pokarmu matki. Problemy z wątrobą jednego dnia, drugiego dnia już nie było problemu. Mały twardziel…. Rośnie na długość i waży teraz 855 g (dziennie przybywa + 0,25 g )i chociaż nie bardzo przyswaja sobie mleko matki, to jednak zaczyna robić postępy. W czwartek, sobotę, niedzielę trochę kangurował z mamą i tak mu było dobrze, że zaraz usypiał. Po około godzinie spał tak mocno, że spadała saturacja. Robiliśmy małe pobudzanie – saturacja wracała na swoje parametry (93-97%), a Kubuś jak spał, tak spał. Po godzinie, może półtorej pielęgniarka, która go „instalowała” do inkubatora, nie mogła go dobudzić i dopiero majstrowanie przy sondzie obudziło małego śpiocha. W piątek nie kangurowaliśmy się, bo Kubuś miał złe samopoczucie, był nerwowy. W żołądku zalegał mu pokarm. Nie wiem, czy dieta (głodówka) mu pomogła, czy co innego, ale w sobotę już trochę był spokojniejszy, a w niedzielę to nawet wyrywał sobie sondę z buzi i „biegał” nóżkami. Pod wieczór uśmiechał się do nas. Rozmawialiśmy z nim tak, jakby nie dzieliła nas szyba i jakby wszystko rozumiał. Reagował na nasze głosy i uśmiechał się swoimi usteczkami. Krzywił się na chwilkę i znowu się uśmiechał. Nie bardzo „wyłapuję”, co do mnie mówią w terminologii medycznej, ale widzę, że Kubuś ma coraz mniej podłączanych urządzeń: wkucie w nogę, sonda na dłoni, rurka w buzi.

Bardzo cieszymy się z jego plusów i jego dobrego samopoczucia. Mamy nadzieję, że cały czas będzie „plusował”, ale jesteśmy też przygotowani na „minusowe” dni. Zmartwieniem jest trochę jego waga, ale umówiłem się z nim, że od poniedziałku już będzie jadł mleko mamy. Wiem, że dotrzyma słowa. Może pod koniec tygodnia „awansuje” z OIOM-u na ODCINEK…???