Fundacja wcześniak

Jacek Drzymulski


– 32 tydzień, waga 1830 g, 47 cm, 14.02.2005

Gdy zaszłam w moją drugą ciążę starszy synek Krzyś miał 4 lata. Od początku nie czułam się zbyt dobrze. W 7. tygodniu ciąży spędziłam 4 dni na oddziale patologii, po trzech miesiącach był kolejny krótki pobyt. W obu przypadkach chodziło o plamienia. Aż przyszedł 32. tydzień ciąży. Byłam po drugim z trzech ważnych egzaminów. W poniedziałek miałam mieć ostatni, więc w piątek uczyłam się i czułam się normalnie. Ale ok. 14.00, gdy wstałam z łóżka, poczułam, że coś się sączy. To były wody płodowe. Pojechaliśmy pędem do szpitala. Po godzinie wody chlustały jak z wiadra. Musiałam jednak dotrwać do poniedziałku (2 doby), ponieważ zaaplikowano mi sterydy na rozwój płucek malucha. Dotrwałam bez problemu, nie miałam najmniejszego skurczu. No i w poniedziałek z rana, a były to Walentynki, zapadła decyzja o cesarskim cięciu. Co ciekawe USG wykazało, że dziecko waży ok. 2300 g, a więc całkiem sporo. Rokowania były pomyślne, bo to już jednak 32. tydzień. Samo cięcie było jednak koszmarem. Znieczulenie nie chciało zadziałać jak należy (lub po prostu było źle wykonane – nigdy potem w to nie chciałam wnikać) i cięli mnie „na półżywca”. Pozytywne było tylko to, że do siebie doszłam szybko i władza w nogach wróciła momentalnie. Synka zobaczyłam jednak dopiero nazajutrz, gdy miałam siłę dojść do niego na oddział wcześniaczy. Ważył mniej niż przewidywano – 1830 g, dostał 7 pkt. Najważniejsze jednak, że w inkubatorze leżał tylko kilka godzin, sam oddychał. Był bardzo, bardzo dzielny!
W szpitalu spędził dokładnie 3 tygodnie, bo tyle zajęło mu osiągnięcie magicznej wagi 2 kg (dokładnie 2040 g). Ja wyszłam po 10 dniach, ale byłam w szpitalu 2 razy dziennie, przywożąc mleko.

Gdy Jacek miał 3 miesiące zdarzyła się niespodzianka – nauczył się ssać pierś, po prostu któregoś pięknego dnia zaczął ssać i tak już zostało. Piszę to, gdy synek ma już 14 miesięcy i nadal go karmię piersią, choć to już końcówka. Także nie warto rezygnować z karmienia wcześniaka po pierwszych niepowodzeniach. Ja bardzo jestem dumna z tego, że nam wyszło. Po wyjściu ze szpitala czekało nas wiele wizyt lekarskich: okulista, audiolog, neurolog, spec. rehabilitacji, kardiolog. Najbardziej stresujące były wizyty u neurologa. Jednak najważniejsze, że nie wykrywano poważniejszych schorzeń.

Oto jak przebiegał rozwój Jacka w pierwszym roku życia. Podaję w miarę dokładne informacje, bo sama nieraz szukałam informacji o rozwoju innych wcześniaków i wiem, że rzadko rodzice podają takie dane. Mogą być one niekiedy wielką pociechą, głównie wtedy martwimy się, że dziecko „już powinno coś robić, a jeszcze nie robi, może coś jest nie tak”:
przewraca się na boczki – prawie 5 miesięcy
samodzielnie siada – 11 miesięcy
raczkuje – skończony roczek
podnosi się do stania na nóżkach – ok. 13 miesięcy
chodzi przy meblach – ok. 15 miesięcy
samodzielne pierwsze kroczki – skończone 17 miesięcy

Nauczona własnym doświadczeniem, mogę już teraz powiedzieć, że nie należy brać sobie do serca uwag każdego MĄDREGO lekarza, który miał kontakt z Waszym dzieckiem przez 5 minut. Ja sama wpadłam kiedyś w panikę trwającą ponad miesiąc po wizycie u pewnego neonatologa. Zdaniem tego pana, wcześniak/niewcześniak, niemowlę MUSI zacząć samodzielnie siadać w wieku 7 miesięcy i dla potwierdzenia swoich słów zaczął pokazywać mi ulotki informacyjne. Tak oto wpędził mnie w swego rodzaju histerię (mój mąż wie o tym najlepiej). Synek jednak potrzebował więcej czasu, musiał po prostu „dojrzeć” do tej umiejętności. Co do rehabilitacji, owszem był rehabilitowany metodą Vojty, potem metodą NDT. Po drodze były jeszcze masaże, pole magnetyczne i naświetlanie lampą.

Te słowa piszę, gdy Jacek ma już 19 miesięcy (wrzesień 2006). Teraz chłopczyk chodzi i biega nawet. Wszystko rozumie, często się śmieje, je prawie wszystko i potrafi się doskonale bawić, w tym sam ze sobą. Wymawia kilka słów. Potrafi też zawalczyć o swoje, gdy bawi się ze starszym braciszkiem. Jest naszą wielką pociechą i trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno był taką cichutką, słabiutką istotką.

Bardzo chętnie odpiszę na wszelkie maile. Pozdrawiam serdecznie
Danuta Drzymulska, drzym@uwb.edu.pl