Fundacja wcześniak

Emilia, Kamila, Karol, Maja, Wiktoria Górka

„Pięcioraczki z Małopolski”

Szanowni Państwo,
oto historia pięciorga wcześniaczków. Dzieci przyszły na świat 15 lutego 2007 roku w 26 tygodniu ciąży w Ginekologiczno-Położniczym Szpitalu Klinicznym Akademii Medycznej przy ul. Polnej w Poznaniu. W tym samym szpitalu na oddziale neonatologii poddawane są intensywnej terapii. Szczęśliwymi rodzicami zostali państwo Katarzyna Mastalerz-Górka oraz Grzegorz Górka.

A oto ich maleństwa:

Jestem EMILKA. Byłam bardzo ciekawa świata i jako pierwsza opuściłam brzuszek mamusi. Miało to miejsce 15 lutego o godz. 4:45 w klinice poznańskiej. Ważyłam zaledwie 600 g i całe moje dotychczasowe życie to walka o pozostanie na tym pięknym świecie. Było już ze mną bardzo źle, cały mój maleńki organizm był zakażony, miałam krwawienie do centralnego układu nerwowego i szereg innych dolegliwości, zostałam nawet ochrzczona z „wody”, ale dzięki staraniom lekarzy i pielęgniarek oraz Waszej modlitwie pozostałam przy życiu. Niedawno miałam laserową operację na oczkach, abym mogła Was w przyszłości widzieć. Kilka dni temu lekarze odłączyli mi tę ogromną rurę z noska, która przysłaniała mi połowę twarzy, jednak ciągle wymagam dość dużego stężenia tlenu, przez co moje oczka nie wyglądają najlepiej. Obecnie ważę 2370 g.

Ja mam na imię KAMILKA. Przyszłam na świat o godz. 4:46. Byłam niezłym grubaskiem, bo ważyłam 840 g. Pani doktor mówi o mnie, że jestem w najlepszej kondycji z całego mojego rodzeństwa. Jako pierwsza zaczęłam samodzielnie oddychać i jem już wszystko z butelki. Ja również miałam laserową operację na oczkach. Muszę szybko zdrowieć i nabierać sił, aby móc cieszyć mamusię i tatusia. Obecnie ważę ponad 3440 g, a ta piękna dziewczyna na dole to ja z mamusią:

Ja jestem KAROLEK – jedyny chłopczyk w całej tej gromadce. Podobnie jak Kamilka urodziłem się o godz. 4:46 i na pewno będę się z nią sprzeczał, kto jest starszy. Po urodzeniu ważyłem 810 g. Jestem bardzo chory i musiałem przejść kilka poważnych operacji. Siedem razy poddawany byłem ogólnemu znieczuleniu. Mam ogromne problemy z oddychaniem, potrzebuję bardzo dużo tlenu, lekarze mówią, że raczej nie będę mógł Was nigdy zobaczyć na własne oczka, mam częste spadki saturacji i potrzebuję intensywnej rehabilitacji oraz bardzo dużo czasu, aby nabrać sił i zdrowia. Zostałem ochrzczony z „wody” – podobnie jak Emilka. Ja i moi rodzice bardzo wierzymy, że wszystko będzie dobrze i że szybciutko będę mógł pojechać do domu, aby bawić się ze swoimi siostrzyczkami. Jestem już sporawym grubaskiem, ważę 2850g.

Ja mam na imię MAJA. Przyszłam na świat o godz. 4:47 i ważyłam 710 g. Wszyscy o mnie mówią, że jestem strasznym leniuszkiem, ale to nie prawda, bo ja się bardzo staram. Miałam jedną operację na oczka, ale moje płucka ciągle nie wyglądają dobrze. Uwielbiam leżeć na brzuszku. Staram się już oddychać samodzielnie, tylko czasami muszą mi pielęgniarki podawać tlen pod nosek. Obecnie ważę ok. 3140 g

Ja mam na imię WIKTORIA. W brzuszku mojej mamy było mi bardzo wygodnie i dlatego przyszłam na świat ostatnia o godz. 4:48 i ważyłam 670 g. Miałam operacje na serduszko i jak całe moje rodzeństwo laser oczu. Jestem strasznym urwiskiem i złośnikiem, panie pielęgniarki obchodzą mnie z daleka. Oddycham już samodzielnie, ale potrzebuję większego stężenia tlenu w otoczeniu. Obecnie ważę ponad 2740 g.

 

 

Rodzice mimo przeogromnej radości żyją także w stresie i obawie o dalszy los swoich maleństw. Perspektywa wychowywania jednocześnie pięciorga dzieci jest niewyobrażalnie trudna. Zapewnienie im wszystkiego, co jest potrzebne do prawidłowego rozwoju, w tym lekarstw (dzieci mają rozpoznaną dysplazję płucną), przeróżnych rehabilitacji, środków do pielęgnacji, mleka, przerasta możliwości finansowe rodziców. Jest to ogromne wyzwanie dla dwojga ludzi, dlatego zachęcamy do wszelakiej pomocy materialnej oraz duchowej.

Dla ludzi o dobrych sercach, którzy zechcieliby pomóc państwu Górka i ich maleństwom, podajemy dane kontaktowe:

 

Katarzyna Mastalerz-Górka, tel. 511 524 176
e-mail: Katarzyna.Mastalerz@wp.pl
Grzegorz Górka, tel. 504 440 799
e-mail: Grzegorz.Gorka@tlen.pl

oraz numer konta bankowego:

Fundacja Promocji Zdrowia
Fortis Bank Polska S.A. II w Krakowie
03 1600 1198 0002 0022 5228 1150

 


Sierpień 2007

Witam serdecznie, przepraszam, że tak mało piszę, ale niestety na wszystko brakuje czasu. W domu są już wszystkie dziewczynki, a w następnym tygodniu ma do nas dołączyć Karolek. Dzieci ładnie jedzą i rosną. Kamilka jest największa i waży 5475 g, Maja 4830 g, Karolek ok. 4300 g, Wiktoria 4215 g i najmniejsza Emilka 3560 g. Co tydzień raz albo dwa, a czasem i trzy, razy musimy jechać do Krakowa do poradni albo do jakiegoś lekarza lub na badanie. Mamy problem z transportem, bo przy takiej gromadce to niestety, ale jest potrzebny busik. Teraz pożyczamy auto od Urzędu Miasta. W poradniach lekarze dużo nie mówią, bo jak wiadomo wszystko wyjdzie z czasem i może być bardzo różnie. Najważniejsza teraz dla dzieci jest rehabilitacja. Jak już kiedyś wspominałam, u trójki dzieci jest duży problem z oczkami. Mam nadzieję, że 13 sierpnia na kontroli okulistycznej wyjaśni się, co dalej, czy wchodzi w grę jakaś operacja, czy nie. Gdy tylko będe coś na ten temat wiedziała, to dam znać.

Poza tym jest nam bardzo ciężko. Staramy się nie myśleć, co będzie dalej, bo niestety przekonaliśmy się, że z dnia na dzień ludzie o nas zapominają. Mamy jednak nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Gorąco pozdrawiam i śle buziaki od maluchów

Katarzyna Mastalerz

 


Październik 2007

Witam serdecznie,
bardzo przepraszam, że tak długo nie dawaliśmy znaku, co u nas słychać, ale mam nadzieję, że rozumiecie, jak ciężko jest nam znaleźć chwilę wolnego czasu. Ja właśnie mam zapalenie gardła i siedzę zamknięta w pokoju i korzystając z sytuacji, piszę e-maile. Mieszkamy nadal u babci w bloku na trzecim piętrze i już ledwo się mieścimy. Dzieci rozwijają się różnie. Są dwie dziewczynki, które będą niedługo brały się chyba do raczkowania, one ładnie kontrolują głowę, jeszcze nie siedzą, ładnie chwytają zabawki i jest z nimi dość dobry kontakt wzrokowy. Z pozostałą trójką jest dużo gorzej. Karolek ma retinopatię 5. stopnia i nie będzie widział. Na dodatek jest po dużych przejściach i bardzo boimy się, jak będzie dalej wyglądał jego rozwój. Wiktoria ma dużą wadę wzroku, oczopląs i uszkodzony nerw wzroku. W tym momencie reaguje na światło i zaczęła podnosić ładnie główkę na brzuszku i troszkę gaworzyć. Ma niezbyt dobre EEG głowy, lecz nie ma włączonych żadnych leków.

Najmniejsza Emilka też ma dużą wadę wzroku i zeza, lecz ładnie reaguje na przedmioty. Ruchowo jest ona natomiast najsłabsza. Mam jednak nadzieję, że to wynika z tego, że jest najmniejsza.

Bardzo boimy się, co będzie dalej. Martwi nas fakt, że zbyt mało osób zajmuje się dziećmi i poświęca się im zbyt mało uwagi. Przychodzi do nas opiekunka z MOPS-u, która nam pomaga, lecz odchodzi od nas pod koniec miesiąca. Jest położna na 4 godz. Sami płacimy 2 opiekunkom. Niestety to wszystko to cały czas za mało. Samo karmienie zajmuje mnóstwo czasu, bo dzieci jedzą pomału. Przeraża mnie to, bo niestety, ale praca przy dzieciach jest 24 godz. na dobę, 7 dni w tygodniu, ale nie wszyscy to rozumieją.

Często jeździmy na kontrole i szczepienia do Krakowa. Nie mamy swojego dużego auta, więc pożyczamy, gdzie się da. Nasze nowe mieszkanie cały czas remontujemy. Jest to lokal w 130-letniej kamienicy na 1. Piętrze, więc trzeba było włożyć mnóstwo pracy i pieniędzy, aby doprowadzić go do użyteczności. Niestety, ale to pochłania też dużo czasu, którego nie mamy, więc remont trwa tak długo. Będę już kończyła i proszę pamiętać, że często o Was myślimy, lecz nie zawsze jest czas coś napisać.

Pozdrawiam i mocno ściskam
Katarzyna MG z mężem i pięcioma urwiskami

 


Styczeń 2008