Fundacja wcześniak

Amelia Zęgota


– 34. tydz., 980 g, 38 cm, 27.07.2007 r.

5 stycznia zrobiłam test, bo nie dostałam okresu. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu okazało się, że są 2 kreski i będziemy mieli dzidziusia. Szaleliśmy z radości! nasz synek, który jest już dużym chłopcem, ma 7 lat, strasznie zaczął wyczekiwać najpierw mojego brzuszka, a potem rodzeństwa. Około 11. tygodnia podczas rutynowej wizyty lekarskiej okazało się, że mam bardzo wysokie ciśnienie 180 / 110, dostaliśmy skierowanie na oddział i leżeliśmy tam, aż wszystko wróciło do norm . Na kolejnym badaniu usg okazało się, że mamy ogromne szczęście, zostaliśmy obdarowani córeczką, radość była tym większa. Niestety około 28. tygodnia zaczęły się znów problemy z ciśnieniem i okazało się, że dzidzia jest za mała jak na swój wiek płodowy; były kolejne badania i leki. W 33. tygodniu po kolejnej wizycie u ginekologa znaleźliśmy się znów na oddziale patologii ciąży z ciśnieniem 180/120, przespaliśmy noc. Następnego dnia rano dowiedziałam się, że życie mojego maleństwa jest zagrożone, w ogromnym pośpiechu znaleźliśmy się na sali operacyjnej i tak na świat przyszła AMELKA KRUSZYNKA Z WAGA 980g i ciężką hipotrofią wewnątrzmaciczną. Na początku była bardzo dzielna, całe 10 dni oddychała sama i wprawiała tym wszystkich w ogromne zdziwienie, niestety dostała zapalenia płuc i ciężkiego zakażenia organizmu, jej stan był bardzo ciężki. Znalazła się na oddziale intensywnej opieki, gdzie otrzymała fachową opiekę (3 razy miała podawana krew, 4 razy osocze i płytki krwi, ponieważ cały czas jej spadały), szaleliśmy z niepokoju. Zaczęły się codzienne podróże do szpitala. Przy każdym wejściu do szpitala, czuliśmy ogromny strach o życie naszej Amelki. Mijały kolejne dni, a córeczka nie reagowała na leki, jej stan nie ulegał zmianie. Jej układ odpornościowy był bardzo słaby i nie radził sobie z chorobą. Miała problemy z oddychaniem, więc została podłączona do respiratora, jelitka przestały pracować prawidłowo i dostała ponownie żółtaczki, lekarze robili co mogli, żeby pomóc tej małej kruszynce.

Wreszcie po 13 dniach udało się! Amelka została rozintubowana i zaczęła oddychać przy pomocy CPAP-u, przez jedną dobę, a potem już całkowicie sama. Jej wyniki znacznie się poprawiły, dziś dostała nowy „domek” (zamknięty inkubator) na oddziale intensywnej opieki, a jutro już dostanie mleko, bo do tej pory karmiona była dożylnie, jesteśmy pełni nadziei, że nie długo zabierzemy ją do domu, gdzie czeka na nią z utęsknieniem braciszek.

I tak się stało! AMELIA PO TYM JUŻ TYLKO ROSŁA. W 55. dobie życia została oddana pod opiekę swojej mamy, a w 64. dobie wyszliśmy do domu z wypisem i zaleceniami. Odwiedzamy poradnię za poradnią i już jesteśmy po operacji przepukliny, ale i to nas już nie przeraża, TERAZ wszystko BĘDZIE JUŻ DOBRZE. AMELIA ma już 3 miesiące i wazy 2750 g – wada wzroku cofa się, regularnie co 2 tygodnie jest lepiej, wada serca ustępuje powoli wraz ze wzrostem córeczki, przepuklina już została zoperowana, jeszcze kilka kontroli …

I mamy już 3,5 miesiąca i jest lepiej. Cały czas podejrzewano u Amelki padaczkę, ale po pobycie na oddziale neurologii dziecięcej wykluczono tę chorobę, więc się cieszymy, ważymy już 3100 g, nadal jemy i rośniemy. Oto choroby, jakie miała wpisane nasza córeczka w wypisie ze szpitala: posocznica, wcześniactwo, niedokrwistość wcześniaków, hipotrofia wewnątrzmaciczna, hiperbilirubinemia, zapalenie płuc, obs. w kierunku NEC, cholestaza, ROP II stopnia, obs. serca FoA, PDA.

Pozdrawiam

Mama Ewelina, amelka0@poczta.onet.eu

 


 

Grudzień 2007

Nasza Amelia ma już 4,5 miesiąca i jesteśmy po wizycie u kardiologa, a następna dopiero w marcu!!!!! Jest dobrze. Amelia rośnie, ma już 4 kilo i powoli wprowadzamy zupki oraz kaszki i bardzo się staramy, żeby było jak najlepiej ze zdrowiem naszej kruszynki. Chodzimy na rehabilitację metodą Vojty, po której już widać efekty. Teraz za pasem święta, na które bardzo czekamy, bo to pierwsze nasze takie dni …
Wiemy, że nie można się poddać


Marzec 2008

Co u nas?

Minęły kolejne miesiące – w miarę spokojne miesiące. Nadal jeździmy na liczne kontrole i wizyty. Mieliśmy podejrzenie epilepsji, ale skończyło się tylko na strachu, za to dostajemy leki na serduszko, ponieważ bardzo przyśpieszało.

Borykaliśmy się z zapaleniem dróg moczowych, ale udaje się wyjść i z tego na prostą. Córcia waży ok. 6 kg, ale słabo przybierała przy tym zapaleniu.

Je wszystko, co się jej poda, oczywiście wszystko wg zaleceń pediatry. Rehabilitację musieliśmy zmienić na NDT Bobach. Jeździmy 2 razy w tyg. Jeszcze się nie przekręcamy z plecków na brzuszek ani nie siedzimy, ale… mam nadzieję, że to już niedługo.


Lipiec 2008

Już za kilka dni Amelia skończy rok…

Jaki to był dla nas czas? Myślałam nad tym – trudny, pełen lęków i obaw o jej życie, o jej przyszłość. Teraz, robiąc małe podsumowanie, mogę śmiało napisać, że pokonałyśmy bardzo wiele. Amelka nie poddała się i wyszła z wielu opresji… sepsa, zapalenie płuc, operacja przepukliny pachwinowej, kilka infekcji gardła, anemia, podejrzenie padaczki – to wszystko już za nami.

Teraz Amelka robi postępy, raczkuje, od niedawna staje przy meblach i gada jak nakręcona, choć nadal jest mała (waży 7200 g i mierzy ok. 80 cm), to jest radosnym dzieckiem, pełnym energii. W tym miejscu chciałabym podziękować wszystkim, którzy byli z nami w tych trudnych chwilach – lekarzom z Oddziału Intensywnej Opieki i Patologii Noworodka w Zielonej Górze, pani rehabilitantce Jolancie Kośmider-Dec, dzięki jej ciężkiej pracy nasza córka dziś tak pięknie się rozwija i wszystkim mamom wcześniaków – są historie, które kończą się szczęśliwie i w to trzeba codziennie wierzyć.


Styczeń 2010

Od ostatniego wpisu minęło dużo czasu. Jaki on był? Radosny, ponieważ Amelka nadal robi postępy: zaczęła chodzić samodzielnie, kiedy skończyła 13 miesięcy, na nocniczek zaczęła robić około 2. roku życia, dużo mówi, raczej po swojemu. Ciągle jeszcze mamy kontrole u kardiologa i innych specjalistów, póki co jest spokojnie, nie mają większych zastrzeżeń. Jednak strach pozostaje już chyba na zawsze. Był to też ciężki okres, Amelia chorowała na refluks moczowy 3. stopnia. Łapała infekcję za infekcją, bakterie, które miała, były oporne na leczenie „domowe”, więc leżałyśmy w szpitalu. Mała bardzo źle to znosiła – pękały jej żyłki na rączkach i nóżkach przy wkłuciach. Ale udało się wszystko zaleczyć i teraz na razie refluks się wycofał, jesteśmy po kontrolnych badaniach. W czasie jesieni i zimy leczymy jedną infekcję za drugą, ciągłe antybiotyki i syropki już trochę nas męczą, mała ma znacznie obniżoną odporność. Czekamy na wiosnę i lato. Amelka ma teraz 2,5 roku, waży około 10 kg i nosi ubranka na rozmiar 86 – 92.

Pozdrawiam
Ewelina