Fundacja wcześniak

Alan Sawicki

32. tydz., 2180 g, 47 cm, ur. 24.07.2013 r.

Alanek urodził się 24.07.2013 r. z wagą 2180 i miał 47 cm długości. Pierwsze dni, kiedy dowiedzieliśmy się, że do naszej rodziny dołączy kolejny szkrab, były wspaniałe. Mieliśmy już 2 dzieci – chłopca w wieku 6 lat urodzonego o czasie i córcie urodzoną w 34 tyg. ciąży. A teraz Alanek miał przyjść na świat we wrześniu.

W ciąży czułam się wspaniale, w 16. tyg. miałam założony szef okrężny z powodu skróconej szyjki. Kolejne tygodnie mijały cudownie, aż do 19 lipca kiedy to trafiłam do szpitala z bólem w krzyżu, który z godziny na godzinę był mocniejszy. W szpitalu lekarze robili, co mogli, by powstrzymać skurcze. Udało się do 24.07, kiedy to na wizycie kolejny zapis był zły, lekarze postanowili zakończyć ciążę. W przeciągu pół godziny Alanek był z nami, cudowne chwile, kiedy usłyszałam jego płacz, mogłam go przytulić i pocałować.

Alan dostał 10 pkt w skali APGAR – po prostu rewelacja, a to wszystko dopiero się rozkręcało. Alanka mogłam zobaczyć dopiero po 12 godzinach od cesarki, było około północy, kiedy pierwszy raz go zobaczyłam takiego rozebranego w całości, był maleńki, bezbronny, podłączony do CPAP-u, bo miał zaburzenia oddychania. Kiedy wróciłam o 8 rano do niego było źle. Alan był pod respiratorem, jego stan się pogarszał z godziny na godzinę, zdjęcie płuc pokazało bardzo duże zapalenie, następne godziny pogarszały stan Alanka, płuca zaczęły się zapadać i pękać. Bezsilność, która mnie przerażała, była silniejsza, jedynym moim wsparciem był mój cudowny mąż, który nie pozwolił mi się załamać, nie mogłam na to wszystko patrzeć, kiedy wchodziłam na OIOM i widziałam spęd lekarzy przy łóżeczku Alanka, to wiedziałam, że znowu coś jest nie tak i nie myliłam się, reanimacja, wkładanie drenów do płuc i multum innych rzeczy przy tym maleńkim ciałku. Na 2. dobę życia Alanek został ochrzczony z wody, modliłam się, żeby ten zły sen się skończył.

Kolejne dni nie przynosiły poprawy, dopiero po ponad tygodniu leki zaczęły działać, płuca goiły się bardzo wolno, w 13. dobie odłączyli Alanka z respiratora, niestety nie dawał sobie rady i podłączyli CPAP. Pamiętam dzień, kiedy to po ponad 2 tygodniach dostałam maluszka do kangurowania, łzy same płynęły ze szczęścia, potem mogłam go sama przewijać, karmić z butelki, z której nie umiał jeść, dławił się, wypluwał a co najgorsze bardzo się desaturował. A ja nie mogłam się doczekać, kiedy przystawię go do piersi, każda położna mówiła, że on sobie nie da rady na piersi, że za dużo przeszedł, aż w końcu wspaniała Pani położna pozwoliłam mi przystawić go do piersi. Złapał tak mocno, że nie chciał jej puścić i przez godzinę ciągnął z niej ku zdziwieniu, zleciały się wszystkie położne i podziwiały, że tak świetnie daje sobie radę i co najważniejsze nie męczy się i nie desaturuje. Od tamtej pory był karmiony z piersi i dokarmiany butelką. Następne dni mijały na coraz nowszych wydarzeniach, przejściu do łóżeczka, na duży boks do przedszkolaczków, tak mówiliśmy na boks, gdzie dzieci nie wymagały już stałej opieki położnej, tylko mamy mogły się zajmować swoimi pociechami.

Na dużym boksie spędziliśmy kolejne 2 tygodnie, po czym kolejny etap DOM. I  w końcu zaczęliśmy żyć. Alanek na chwile obecną ma 4,5 miesiąca, skorygowanego 2,5, jest zdrowym chłopcem, co potwierdzają lekarze, wymaga rehabilitacji, ale to już sama przyjemność przy tym, co przeszedł. Śmieje się do nas, gaworzy, zjada zupki, deserki i jest bardzo szczęśliwym mniejszym bratem, a my jesteśmy dumnymi rodzicami. Nasz synek miał niewydolność oddechową III stopnia, zaburzenia oddychania III stopnia, zapalenie płuc, odmę opłucną, pozapadane i popękane płuca, anemię ASD, PDA, niedojrzałość siatkówki. Mimo wszystko dał radę, walczył i my też walczyliśmy o niego. Drodzy rodzice, wiem, jak dużo wsparcia potrzebujecie w tych ciężkich chwilach dla was, nie załamujcie się, bądźcie z Waszymi pociechami w tych trudnych momentach, czytajcie im bajki, mówcie do nich czule, one Was słyszą i potrzebują tego.

Dziękuję wszystkim lekarzom i położnym z OITN ze szpitala przy ulicy Jaczewskiego w Lublinie.

Styczeń 2014

 

Wiadomość o tym, że Alanek się urodzi dziś, czyli 24.07.2013 r, była jak grom z jasnego nieba. Dziś już wiem, że dla nas to była próba przetrwania najgorszych chwil w życiu, po tym jak dowiedzieliśmy się, że Alanek walczy o życie, dni ciągneły się w nieskończoność. Respirator ze 100% tlenem, niewydolność oddechowa III st., zapalenie płuc, dreny, które z nich wychodziły po tym, jak wdała się odma i wiele, wiele innych powikłań,  z którym borykają się wcześniaki. Walka była bardzo ciężka, nie tylko dla naszego małego skarbka, ale i dla nas i całej naszej rodziny i znajomych. Dziś kiedy siedzę i piszę to wszystko, mija równe 6 miesięcy od urodzn Alanka, wiek korygowany 4 miesiące.
Dziś Alanek jest bardzo żywiołowym chłopcem, obdarowuje uśmiechem każdego, kto się do niego zbliży, radośnie gaworzy, wszystko pcha do buziaczka, potrafi sięgnąć po zabawke zawieszoną nad nim. Potrafi również od niedawna trzymać sztywno główkę oraz stara się zapanować nad własnym tułowiem. Co prawda nie przekręca się jeszcze, ale mamy nadzieję, że  to już niebawem nastąpi. I jest dużym głodomorkiem, nadal jest na piersi u mamy, ale oprócz tego zjada dużo nowych potraw, zupki z mięskiem jarzynowe, owoce w każdej postaci, soczki i ciasteczka dla niemowlaków.Pod kątem medycznym spisujemy sie całkiem nieźle, wymagamy rehabilitacji, ale to drobiazg po tym wszystkim. Obecnie czekamy na usg główki i konsultację kardiologiczną i neurologiczną. Damy znać, jak poszły nam badania.

 

Gorąco pozdrawiamy wszystkie wcześniaki i ich Rodziny